Kwiecień-plecień

Dziś kończy się kwiecień, miesiąc całkowicie szalony. Zgodnie z przysłowiem przeplótł trochę zimy i trochę lata. Zaczął się od mrozów i leżącego śniegu, kończy się na przepięknej, słonecznej pogodzie i temperaturach sięgających 30C. Z powodu tych ostatnich wybaczam kwietniowi słaby początek.

Dowiedz się więcej

Geometria chrząszczy

Dzisiejszy wpis nareszcie poświęcony będzie owadom. Poznamy motyla – mojego arcywroga, odniesiemy teorię świata dwuwymiarowego Edwina Abbotta do świata chrząszczy, będziemy podglądać trzyszcze. Przede wszystkim jednak nauczymy się pokory wobec przyrody w czasie idealnego dnia. Zaczynamy!

Dowiedz się więcej

Śmiecień

Nazwa kwiecień powstała, jak łatwo zgadnąć, od kwitnących roślin. W tym roku jednak początek tego miesiąca mógłby nazywać się mrozień, szarzeń, śniegień… Albo po prostu śmiecień. W niedzielę otwarły się bramy Łódzkiego Ogrodu Botanicznego. Ja przestąpiłem je jednak dopiero kolejnego dnia.

Dowiedz się więcej

W końcu!

Doczekałem się. Weekend ocieplił atmosferę, słońce przygrzało i wreszcie powiało czymś, na kształt przedwiośnia. Tydzień byłem chory i nie czułem się za bardzo na siłach na spacerowanie z aparatem. Jednak czy mogłem zostać w domu w takim dniu? Oczywiście nie – nie mogłem.

Dowiedz się więcej

Pizza z agamą

Zima nie zamierza nas opuszczać, trzeba więc chwytać się innych metod obcowania z przyrodą. W miniony weekend Łódzki Ogród Botaniczny zorganizował wystawę storczyków, którą postanowiliśmy odwiedzić. A potem poszliśmy na pizzę, co jak się okazało, też stało się okazją do poznania ciekawego zwierzaka.

Dowiedz się więcej

Dziury – drugie starcie

Pora na kolejną odsłonę cyklu o wierceniu dziur w ścianie. Właściwie to dokonało się – dziury powstały mocą prądu elektrycznego, młota udarowego i mojej determinacji. Pora na prezentację drugiej odsłony moich zdjęć z zamierzchłej przeszłości. Część z nich na pewno pojawi się w mojej pokojowej galerii.

Dowiedz się więcej

Borujemy dziury!

Tytuł dzisiejszego wpisu jest nieco mylący. Owszem, będzie o wierceniu w żelbetonie, młotach udarowych i, przy okazji, o jednym z moich ulubionych, polskich reżyserów. Głównie jednak skupimy się na zdjęciach przyrody, a konkretnie ich nadmiarze i rozterkach związanych z wyborem najlepszych z nich.

Dowiedz się więcej