Poprzedni weekend minął pod znakiem astronomii. Na niebie rozegrał się kolejny, niezapomniany spektakl – Merkury przeszedł przed tarczą słoneczną. Czekałem na to wydarzenie trzymając kciuki. Pogoda była bardzo słaba i nic nie zapowiadało tego, że uda mi się cokolwiek zobaczyć, a tym bardziej spełnić jedno z moich fotograficznych marzeń.
Lato opuściło nas już dawno temu, chociaż w ciągu ostatnich dni panuje iście letnia pogoda. Sezon na owady zakończył się nieodwołalnie. Pozostaje przeczekać te kilka miesięcy i zacząć od nowa, na wiosnę. Albo… nie czekać, tylko przenieść sobie cały ekosystem na biurko. Co też zrobiłem. Jak co roku.
Od średniowiecznej mistyczki do niemieckiej kapeli thrashmetalowej. Od zapomnianej magii do nowoczesnej farmakologii. Od zjadających do zjadanych. A wszystko to w odcieniach pomarańczowego. Panie i panowie, bohaterem dzisiejszego wpisu są nagietki!
Dzisiejszy wpis jest maksymalnie wyluzowany i służący ogólnemu relaksowi. Zamiast po raz kolejny gonić jak wariat za owadami, postanowiłem zrobić sobie przerwę i zwolnić. Oprócz relaksującego opisu natury, będzie też sporo odprężającej muzyki z ładnymi teledyskami. Gałka w prawo i zaczynamy!
Co wspólnego mają ksiądz, Księżyc oraz menisk? Odpowiedzi na to pytanie poszukamy w dzisiejszym wpisie, do stworzenia którego bodźcem było wtorkowe zaćmienie naszego satelity. A także zbliżająca się, pięćdziesiąta rocznica pierwszego lądowania na Srebrnym Globie. Dowiemy się również, skąd wziął się Księżyc i pośpiewamy o nim.
Dzisiejszy tytuł wymyśliłem mając na myśli coś zupełnie innego. Kiedy jednak zastanowiłem się nad nim po raz kolejny, doszedłem do wniosku, że nie brzmi on dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że miejscem dzisiejszych opowieści będzie dawny poligon wojskowy. Ale co tam – Achtung, panzer! – i ruszamy do boju!
Tytuł dzisiejszego wpisu można zinterpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, mam akurat urlop i faktycznie zajmuje się szeroko pojętym relaksem. Po drugie, trafiła się okazja do szybkiego wyjazdu w góry, a tam, oprócz pięknych widoków i świeżego powietrza, mamy co? Oczywiście bąki. Które należy dla własnego dobra szybko zbijać.