![]() |
Niedzielna idea była taka, jak w tytule pożyczonym od Szekspira. Pójść na spacer do Łódzkiego Ogrodu Botanicznego. Cieszyć się słońcem, niebem i kolorami kwiatów, bo to je chciałem fotografować. Nie pisać wiele, w końcu odpocząć. Jak zwykle plan wziął w łeb, a w obiektyw zamiast kwiatów zaczęły wpychać się owady. |
Grzegorz A. Wieczorek
Motyla noga!
![]() |
W komentarzu pod moim ostatnim wpisem kolega Krzysiek napisał – „niezwykle staranne zdjęcia…”. Tak się nad tym zastanowiłem i faktycznie, większość moich zdjęć wygląda jak wyrzeźbiona z cukierków, zwanych landrynkami. A następnie zalaminowanych w plastiku. Dzisiaj zastanowię się, dlaczego tak jest, a na koniec rzucę coś brudnego. |
Miejski drób
![]() |
Odwiedzający moją stronę mogą dojść do wniosku, że fotografuję same bezkręgowce. I właściwie jest to słuszny wniosek. Czasami jednak w obiektyw wlezie mi coś innego. Dzisiaj będzie odcinek o miejskim drobiu. Parafrazując cytat z kultowego filmu „Chłopaki nie płaczą” – orłów nie ma, ale też jest zaj…ście! |
Balkoning
![]() |
Koniec lipca, niedziela mija ospale… właściwie, to przeciwnie. Zabrałem się za śródletnie porządki balkonowe, wyrywam suche badyle, inwentaryzuję bezkręgowce i zastanawiam się, co można zrobić w przyszłym roku lepiej. To mój balkonowy pierwszy raz, wszystko jest na razie dla mnie nowe i często zaskakujące. |
Gdzie jest Jagna?
![]() |
Często piszę o Łódzkim Ogrodzie Botanicznym. Ktoś, kto czyta moją stronę, mógłby pomyśleć, że Ogród to głównie owady skupione na kilku roślinach. Nic bardziej mylnego. Dzisiaj pierwszy odcinek szerszej prezentacji mojego ulubionego miejsca spacerów. Miejsca bardzo zróżnicowanego i arcyciekawego. |
Jak grzyby po deszczu
![]() |
Po zmasowanym ataku bezkręgowców i mikołajków, pora zmienić nieco klimat. Bohaterami dzisiejszego wpisu będą grzyby, które też bardzo cenię i lubię, i to nie tylko na gruncie czysto fotograficznym. Żeby nie było jednak monotematycznie, na koniec spadnie deszcz. Bardzo solidny deszcz. |
Konik jaki jest, każdy widzi
![]() |
Nie tylko przyrodą człowiek żyje. Dzisiejszy tytuł jest oczywiście parafrazą cytatu z „Nowych Aten” Xiędza Benedykta Chmielowskiego, a w samym wpisie będzie trochę o koniach – tych znacznie mniejszych, a także książkach – bo czytać warto. Wszystko z dodatkiem zdjęć, kiepskiego humoru oraz dygresji – „Melancholikom dla rozrywki”. |
Momenty były? No masz!
![]() |
Starsi czytelnicy być może pamiętają zabawny program radiowy „Para-męt pikczers czyli kulisy srebrnego ekranu” autorstwa Kociniaka i Zaorskiego. Pożyczyłem sobie z niego tytuł, ponieważ dzisiejszy wpis będzie o momentach, jakie dane było mi podejrzeć w ciągu ostatnich kilku tygodni. W Łódzkim Ogrodzie Botanicznym i nieco dalej. |
Menadżer rodziny
![]() |
Owady schodzą dzisiaj na plan dalszy. Bohaterem odcinka będzie „menadżer rodziny”, postać mocno rozpowszechniona w naszym społeczeństwie, wciąż mająca się dobrze i łatwa do oznaczenia. W ciągu ostatniej sesji fotograficznej przy mikołajkach, miałem okazję spotkać kilku przedstawicieli tego gatunku. |
Sphex funerarius
![]() |
Nęk świerszczojad (Sphex funerarius) to duża i bardzo rzadka błonkówka do tej pory nie notowana w Centralnej Polsce. Tymczasem w ciągu minionego tygodnia udało mi się dokonać kilku obserwacji i po raz pierwszy stwierdzić jej występowanie na terenie Łodzi, a dokładniej, Łódzkiego Ogrodu Botanicznego. |









