lip 272022
 
Dzisiaj zabieram Was w liczącą 2000 kilometrów podróż. Od Adriatyku i Zatoki Kotorskiej, po Bałtyk i Zatokę Gdańską, a potem do centrum Polski, by w końcu trafić do Łodzi. A wszystko to w pogoni za jednym, bardzo ciekawym owadem.

Kotor – 1615 km od mojego domu

Nasza przygoda zaczyna się w 2006 roku, w Czarnogórze. Tam, w położonym nad przepiękną zatoką Kotorze, spędzaliśmy wakacje. Bałkany to raj dla entomologów – wszystko tam rośnie wielkie, można spotkać o wiele więcej gatunków niż na północy, a poza tym mają już one ten egzotyczny smaczek. Modliszki, skorpiony, kolorowe pająki, wielkie motyle, a do tego mieszkańcy o wiele cieplejszego morza. Nic więc dziwnego, że mimo panującego na miejscu piekielnego upału, godzinami penetrowałem przydrożne łąki i zarośla w poszukiwaniu ciekawych bezkręgowców.

Jednym ze znalezisk była nasza dzisiejsza bohaterka – smukwa (Scolia) – albo coś bardzo do niej podobnego. Na tamtych terenach żyje kilka gatunków błonkówek o podobnej wielkości i ubarwieniu, więc nie będę się upierał, że na moich zdjęciach jest akurat Scolia hirta, choć jest to prawdopodobne. Dość powiedzieć, że takie owady widziałem po raz pierwszy w życiu. Spodobały mi się od pierwszego wejrzenia – błonkówki, w dodatku duże i pięknie ubarwione. Niestety, miałem wtedy słaby aparat i poniższe zdjęcia mają charakter jedynie dokumentacyjny. Po powrocie podrążyłem temat w internecie i okazało się, że akurat ten gatunek (jako jeden z dwóch przedstawicieli smukwowatych (Scoliidae)) występuje w naszym kraju.

Zatoka Kotorska

Jantar – 375 km od mojego domu

Minęło sporo lat. Po drodze miałem jakieś epizody ze smukwami w czasie górskich wyjazdów, ale zawsze albo nie było czasu, albo okoliczności przyrody były nie takie jak trzeba i żadna dokumentacja z tych spotkań się nie zachowała. W 2020 roku spędzaliśmy kolejne wakacje, tym razem w naszym Jantarze. Przyrodniczo nie był to za bardzo udany wyjazd. Chodziliśmy po plażach, nadmorskich lasach i łąkach, ale nie było tam prawie niczego, czego nie miałbym pod nosem, w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi.

Sytuację uratowała spora kępa mikołajka nadmorskiego (Eryngium maritimum), rosnącego – jak sama nazwa wskazuje – nad morzem. Kępa od razu stała się moim ulubionym miejscem, ponieważ przyciągała do siebie wiele ciekawych owadów. Wśród nich znalazła się oczywiście smukwa okazała (Scolia hirta) i to w całkiem hurtowych ilościach. Jednocześnie kwiaty obsiadało po 5-7 osobników, zarówno samców jak i samic. Obserwowanie ich było czystą przyjemnością. Podczas pożywiania się zachowywały się spokojnie, a do tego ich barwy pięknie mieniły się na słońcu. Siedząc tak i robiąc im zdjęcia marzyłem o tym, żeby ocieplenie klimatu przyniosło ten gatunek w okolice Łodzi.

Ldzań – 30 km od mojego domu

Okazało się, że nie musiałem długo czekać. Rok później spacerowaliśmy po lesie w okolicach lotniska w Łasku. Był piękny słoneczny dzień, owady latały, samoloty też (na zdjęciu jest lądujący myśliwiec F-16 z bazy w Łasku), a my szliśmy taką typową, polską drogą. Po jednej stronie przejrzysty las sosnowy, po drugiej wrzosowisko, droga piaszczysta i sucha – istny raj dla różnych grzebiących błonkówek. I faktycznie, dużo ich latało w okolicy, sporo też kopało sobie w ziemi gniazda.

W pewnym momencie mijaliśmy kilka kwitnących “ostów”, na których z wielkim zdziwieniem odkryłem smukwy. Niestety, żerujące owady były bardzo ruchliwe i wahadłowo podróżowały z kwiatów w inne miejsca. Reszta rodziny oczywiście nie była zainteresowana wiszeniem bez ruchu nad rośliną w nadziei, że coś przyleci. Zostałem przegłosowany i musiałem z żalem opuścić to miejsce. Na pocieszenie zrobiłem kilka kiepskich zdjęć, żeby mieć chociaż jakiś dowód, że byłem i widziałem.

Biotop i F-16

Ogród Botaniczny – 0,6 km od mojego domu

Cały czas czekałem na dzień, w którym smukwa okazała (Scolia hirta) pojawi się na mojej ulubionej kępie mikołajka w dziale roślin leczniczych w Ogrodzie Botanicznym. Bo niby dlaczego nie? W końcu coś mi się należy za te godziny wiszenia z aparatem w tym miejscu i litry potu, które tam przelałem. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, doczekałem się dzisiaj.

Dzień był dość chłodny, w porównaniu z niedawnymi upałami, niebo całkowicie zachmurzone. Idealne warunki do robienia zdjęć. Doszedłem na miejsce i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Na mikołajku siedziała smukwa. Tego owada nie da się pomylić z niczym innym. Jest duży, ma przyciemnione skrzydła, ciało czarne i błyszczące, a do tego bardzo charakterystyczne żółte pasy na odwłoku. Aparat miałem na szczęście przygotowany, zacząłem się więc skradać cały czas powtarzając w myślach – żeby tylko nie odleciał. Zrobiłem kilka kiepskich zdjęć ze średniego dystansu, nie wykonałem żadnych prowokujących ruchów, a smukwa… odleciała. Po prostu zakończyła to, co robiła na kwiatach i zrelokowała się. Gdzieś tam. Niech to szlag!

Dowód rzeczowy – znajdź smukwę! Wyszło słońce – ostatnie zdjęcie z odblaskami Dowód rzeczowy – znajdź smukwę!

Zły jak diabli poczekałem dłuższą chwilę, ale nic się nie działo – smukwa nie wróciła. Poszedłem więc na inne rabatki fotografować inne, liczne dzisiaj owady. Minęło może z 20 minut, a mnie oczywiście mikołajki przyciągały jak magnes. Wróciłem. Jest! Siedzi! Podkradłem się ponownie, a potem włączyłem tryb ognia ciągłego i w czasie dzisiejszej sesji wystrzeliłem smukwie 350 zdjęć. Dużo? Oczywiście. Ale moja osobista, najważniejsza zasada fotografa-przyrodnika głosi:

“Lepiej zrobić 100 zdjęć za dużo, niż jedno za mało”

O jej słuszności przekonywałem się wielokrotnie w praktyce. Nie ma co bezsensownie oszczędzać, szczególnie, że w dobie fotografii cyfrowej nic to nas nie kosztuje. Ileż razy spotykałem jakąś ciekawą scenę przyrodniczą, robiłem jej kilka zdjęć, a w domu okazywało się, że fotografie wyszły rozmyte, albo niedoświetlone, albo trawa, której nie zauważyłem, zasłoniła najważniejszą część planu. Bez sensu. Teraz wolę zrobić zdjęcia na zapas, większość skasować potem z dysku, ale mieć pewność, że zrobiłem wszystko, co się dało.

Na całe szczęście, dzisiaj ze zdjęć jestem bardzo zadowolony. Nie są może 10/10, brakuje czystego tła i bardziej zróżnicowanych póz, za to technicznie wyszły bardzo zadowalająco. Chmury pięknie rozproszyły światło, dzięki czemu widać, jak ładną fakturę ma pancerzyk smukwy. Szczerze mówiąc, wygląda jak hełm Lorda Vadera. A do tego te oczy przypominające jeziorka płynnej rtęci. Kawał pięknego owada, nie ma co!

Warto jeszcze wspomnieć, co takiego wyjątkowego (poza wyglądem) jest w tej smukwie? Otóż owad ten do niedawna był na terenie Polski stosunkowo rzadki. Obserwowano go w kilku miejscach, ale były to zasięgi wyspowe, oddzielone od siebie. W Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt ma status VU – narażony na wyginięcie. Wydaje mi się jednak, że w ciągu ostatnich lat, dzięki znacznemu ociepleniu, zaczyna zdobywać kolejne przyczółki. Internet pozwala też bardziej szczegółowo monitorować jego pojawienie się. Na Forum Entomologicznym znajdują się liczne doniesienia o nowych miejscach występowania S.hirta, w tym z dużych miast takich jak Warszawa, Wrocław czy Poznań. A teraz do listy możemy dopisać także i Łódź, w której smukwa nie była do tej pory notowana.

Na zakończenie zostawiłem jeszcze kilka zdjęć pokazujących, że na mikołajku bioróżnorodność kwitnie. Jak zawsze, obsiadają go chmary owadów i innych bezkręgowców. Motyle, pluskwiaki, pajęczaki, chrząszcze, muchówki oraz oczywiście moje ulubione błonkówki. Szczególnie podoba mi się kadr, na którym jednocześnie zmieściła się wardzanka żądlica (Bembix rostrata), nęk świerszojad (Sphex funerarius) – do niedawna nie występujący w okolicy Łodzi oraz dzisiejsza bohaterka smukwa okazała (Scolia hirta). Oby tak dalej i oby nowych gatunków przybywało, a stare nie znikały.

To był bardzo udany, letni dzień. Po raz kolejny przekonałem się, że warto robić to, co robię – godzinami chodzić, szukać nowych gatunków owadów, fotografować je. A przede wszystkim cieszyć się z bogactwa przyrody, obcować z nią z najbliższej możliwej odległości, a potem – już w domu – poznawać dzięki internetowi jej kolejne sekrety. Wow, ostatnie zdania zabrzmiały jak z jakiejś odezwy. Nie będę ich jednak zmieniał. Dzień był faktycznie wyjątkowy, a humor i wygłupy możemy odłożyć do kolejnego wpisu. Jeszcze mała uwaga – dzisiejszy tekst ma charakter bardziej ogólny – jeżeli kogoś zainteresowały smukwy, to w sieci jest bardzo dużo informacji na temat ich biologii i trybu życia. A zapewniam Was, że są one bardzo ciekawe!

 

Jeżeli podoba Ci się ten wpis… Postaw mi kawę na buycoffee.to …postaw mi kawę! Dziękuję serdecznie 😉

 

 Leave a Reply

(required)

(required)