Maj 312016
 
20160528-head Miniony weekend był bardzo owocny. Spędziłem długie godziny w Łódzkim Ogrodzie Botanicznym, zrobiłem wiele zdjęć interesujących owadów, udało mi się też zobaczyć kilka ciekawych zdarzeń ze świata makro. W dodatku spotkałem zupełnie nowy gatunek ważki i ostatecznie przekonałem się do nowego aparatu. Ale o tym za chwilę…

Moja przygoda z ważkami zaczęła się kilka lat temu. Te fantastyczne owady są jednymi z najlepszych lotników w świecie zwierząt. Potrafią doskonale kontrolować lot, zawisać bez ruchu, gwałtownie przyspieszać czy skręcać niemalże w miejscu. W dodatku są duże, dość łatwo je zauważyć (trudniej sfotografować, szczególnie w locie), a przy tym niektóre gatunki wyglądają naprawdę pięknie. Nic więc dziwnego, że sporo osób na codzień nie zajmujących się owadami, klasyfikuje je jako stworzenia godne obserwacji, nie wymagające natychmiastowego rozdeptania. Miałem sporo zdjęć ważek, lubiłem je obserwować i podziwiać ich kunsztowną sztukę latania. Do większego zainteresowania się tymi owadami popchnęła mnie pewna internetowa rywalizacja. Swego czasu wysyłałem dużo zdjęć przyrodniczych na pewną internetową stronę, gdzie można było spotkać ludzi z całego świata mających podobne, przyrodniczo-fotograficzne zainteresowania. Z pewnym kolegą z Rumunii założyliśmy się o to, kto sfotografuje więcej różnych gatunków ważek. Ja ograniczałem się głównie do Ogrodu, mój znajomy fotografował na bardziej rozległych i zróżnicowanych terenach. Rywalizacja była zaciekła i długotrwała, sprawiła nam i licznej grupie kibiców z całego świata niemałą frajdę. Przegrałem, ale z honorem. Udało mi się sfotografować ponad 20 różnych gatunków, a przy okazji lepiej je rozróżniać i poznać ich zwyczaje i biologię. Trochę później zacząłem tworzyć swoją stronę o Łódzkim Ogrodzie Botanicznym i jeden z pierwszych działów poświęcony był ważkom. Szukanie nowych gatunków stało się dla mnie czymś w rodzaju sportu i kolekcjonowania trofeów. Przy okazji jednak dość dobrze poznałem gatunki latające w Ogrodzie i zebrałem sporo danych statystycznych na ich temat. Po pewnym czasie listę uważałem za zamkniętą. Aż do minionej soboty.

Jak już pisałem, ten sezon jest dziwny pod względem aktywności owadów. Wahania pogody, przymrozki i ocieplenia spowodowały, że część gatunków jest opóźniona, niektóre są mało liczne, a innych nie ma jeszcze wcale. Podobnie było z ważkami. Podczas kilku wiosennych spacerów nie mogłem znaleźć żadnej z nich, mimo że jeden gatunek – straszka pospolita (Sympecma fusca) zimował zawsze w Ogrodzie. Tygodnie mijały, a ważek nie było. Dopiero całkiem niedawno zaczęły pojawiać się mniejsze gatunki, a w sobotę w końcu zobaczyłem również te większe. Pierwszą sfotografowaną dużą ważką sezonu 2016 była ważka czteroplama (Libellula quadrimaculata). Ważki te lubią siadań na czubku wysokich gałązek czy trzcin, dzięki czemu mają świetny punkt obserwacyjny, a fotograf ma je zwykle w idealnej pozie na dobrym tle. Podobnie było i tym razem. Owad usiadł a ja przygotowałem się do zrobienia zdjęcia. I akurat w tej chwili zadzwonił telefon. Ponieważ rozmowa była długa, a ja nie chiałem tracić czasu, trzymając telefon lewą ręką, prawą zacząłem robić zdjęcia. Nikona da się łatwo obsłużyć jedną ręką, pokrętła i przyciski są rozmieszczone bardzo ergonomicznie. Miałem ustawiony czas 1/320, ogniskową 2000mm. Nikt normalny nie będzie poważnie myślał, że przy takich ustawieniach da się zrobić sensowne zdjęcie aparatem trzymanym jedną ręką, w dodatku rozmawiając przez telefon. Gadałem sobie i gadałem, pstrykałem fotki, bo to było właśnie pstrykanie fotek, a nie robienie zdjęć. Nie liczyłem na wiele. Póżniej, już w domu, kiedy zgrałem zdjęcia do komputera po prostu oniemiałem. Spodziewałem się rozmytych bohomazów, tymczasem zobaczyłem to, co poniżej. Nie wiem co inżynierowie Nikona wpakowali do systemu stabilizacji obrazu, ale dla mnie, od soboty, są absolutnymi geniuszami, a sam aparat w końcu całkowicie przekonał mnie do siebie.

20160528-01

Wciąż rozmawiając przez telefon, wycelowałem aparat w kolejną ważkę, która latała w pobliżu. Zajęty rozmową, nie zastanawiałem się głęboko. „Jakiś szablak” – pomyślałem nie kojarząc, że o tej porze roku nie ma przecież jeszcze szablaków. W domu zacząłem oglądać zdjęcia i już na pierwszy rzut oka nie pasowało mi ubarwienie, a w dodatku jeszcze ta wielka, żółta plama… Po krótkich poszukiwaniach już wiedziałem – sfotografowałem zalotkę większą (Leucorrhinia pectoralis) – gatunek, który widziałem pierwszy raz w życiu, nowość na mojej liście ważek Łódzkiego Ogrodu Botanicznego. Bardzo mnie to ucieszyło, lubię poznawać i uwieczniać nowe gatunki, lubię się uczyć o nich nowych rzeczy. Poza tym każdy nowy gatunek w Ogrodzie jest cenny, szczególnie taki jak ten – objęty ścisłą ochroną gatunkową. W niedzielę idąc na spacer nastawiłem się specjalnie na dalsze fotografowanie tej pięknej ważki, ale niestety pogoda nie dopisała i nie spotkałem ani jednego egzemplarza.

20160528-03 20160528-02 20160528-05

Spotkałem za to dużo mniejszy i daleko bardziej rozpowszechniony gatunek – łątkę dzieweczkę (Coenagrion puella). W tej chwili następuje masowy wylęg tych ważek. Jest ich bardzo dużo, można łatwo zauważyć samce, samice, kopulujące pary, a także świeże, jeszcze nie wybarwione osobniki. Owady te mają zabarwienie pięknego, niebiesko-czarnego koloru (bardziej widoczne samce) oraz czarno-zielonego (samice). Jak większość ważek równoskrzydłych (Zygoptera) nie są szybkimi lotnikami. Ich lot jest bardziej delikatny i mniej precyzyjny, za to są bardzo płochliwe. Ciężko jest podejść na odległość odpowiednią do zrobienia dobrego zdjęcia. Mnie się kilka razy udało, ale nie mam pojęcia dlaczego. Może to jakaś osobnicza cecha poszczególnych osobników – jedne były tchórzami uciekającymi od razu, inne nie wiedziały co to strach. Domyślam się, że te ostatnie pożyją krócej. Jedno ze zdjęć jest ciekawe jeszcze z innego powodu – na ważce widać przyczepioną dużą liczbę ‚kuleczek’. To pasożytnicze roztocze (Acari), rodzaj pasażerów na gapę, który przyczepia się do większych owadów i w ten sposób przenosi się na większe odległości. Wyprawa była bardzo udana, trzy gatunki w ciągu jednego spaceru to dobry wynik jak na obecny sezon. Mam nadzieję, że niedługo zaczną pojawiać się inne gatunki i będę mógł pochwalić się nowymi zdjęciami i obserwacjami.

20160528-06 20160528-04 20160528-09
20160528-08 20160528-10 20160528-07

  One Response to “Ważki wpis o ważkach”

  1. Very nice pics Greggzy
    Certainly very clear, and I like the richness of colour.
    I’m very impressed by your new camera !

 Leave a Reply

(required)

(required)