Lodowisko i baza treningowa znajdowały się w miejscowości Třinec (Trzyniec). Do tej pory nie znałem tego miasta i nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na miejscu okazało się, że znajduje się tam działająca od pierwszej połowy XIX wieku huta żelaza. W dodatku największa w całych Czechach. Wyglądała imponująco i bardzo industrialnie. Lubię takie klimaty, w Łodzi ich nie brakuje, ale na pewno nie mamy obiektu tej skali. Po dokładnym jej sfotografowaniu i oględzinach lodowiska, udałem się na krótką wycieczkę przyrodniczą.
![]() |
![]() |
![]() |
Miałem godzinę czasu, zdążyłem przejść kilkaset metrów, spotkać patrol czeskiej policji, trochę kwitnących roślin oraz śladową liczbę owadów. W dodatku po raz kolejny wiał silny wiatr i wszystko żwawo się kiwało. Mimo tego, jestem zadowolony. Zobaczyłem ciekawego bzyga, kilka nowych dla mnie ptaków, a przede wszystkim hutę. Potem były jeszcze rewelacyjne knedliki i szybki powrót do kraju.
![]() |
![]() |
![]() |
Miłych wakacji!
No powiem Ci Grześ, zderzyłeś tu z sobą kilka antagonizujących tematów 🙂 Subtelność błonkoskrzydłych i ten bezkompromisowy komin … no no no 🙂
Qrde gapa ze mnie! Gratuluję syna, zazdroszczę knedlików i … świetny tytuł! 🙂