Coś-tam, coś-tam

Wiele lat temu miałem kumpla, który w sposób bardzo kreatywny opowiadał obejrzane w kinie czy telewizji filmy. Brzmiało to tak – „no i ci kolesie polecieli do dżungli, coś-tam, coś-tam, i był wybuch, a potem strzelali, coś-tam, coś-tam i został tylko Szwarcu i ten obcy, coś-tam, coś-tam, no i koniec”. Kolega przypomniał mi się w związku z zaginionym sierpniem.

Nie wiem, gdzie jest sierpień. Wróciłem przy końcu lipca z krótkiego wyjazdu, nastawiałem się na zrobienie wielu ciekawych rzeczy w czasie wakacyjnego przecież sierpnia, aż nagle spojrzałem w kalendarz i mamy wrzesień. Jutro zaczyna się nowy rok szkolny, wakacje są już wspomnieniem, a ja zastanawiam się, co u licha było w sierpniu? Sposobem mojego kolegi postaram się odtworzyć fakty. Przede wszystkim nigdzie nie wyjechałem, coś-tam, coś-tam, siedziałem cały miesiąc w Łodzi i prawie wcale nie miałem czasu, żeby wychodzić do Ogrodu. Przez cały miesiąc zrobiłem może kilka zdjęć, coś-tam, coś-tam. Moje corpo za to zaczęło robić brzydkie figle, coś-tam, coś-tam i one zaabsorbowały mnie i moich współpracowników całkowicie. Zająłem się za to kilkoma innymi rzeczami, coś-tam, coś-tam, o których napiszę w następnych wpisach. Bo ja już tak mam, że działam fazami – raz jest fascynacja fotografią, innym razem całkiem czymś innym, coś-tam, coś-tam, rzecz jasna. Z nielicznej gromady zdjęć wybrałem sztuk sześć. Jak widać, zaliczyłem w tym roku pazia królowej – coroczny plan został więc wykonany. Udało mi się też porządnie sfotografować, po raz pierwszy w życiu, gody niżbika (Dasypogon diadema), jednej z naszych największych i wspaniale ubarwionych, drapieżnych muchówek. Do tego ciekawego drapieżnika, zwanego czarnym diabłem jeszcze wrócę. Tymczasem zabieram się za kilka innych projektów, coś-tam, coś-tam, o którym mam nadzieję napisać wkrótce.

 

 

3 komentarze do “Coś-tam, coś-tam”

  1. Uhuhuhu! Wchodzę po wakacjach aby nadrobić zaległości, a tu 1 świeży wpis. Za to śmieszny. I prawdziwy. Coś-tam coś-tam…

Możliwość komentowania została wyłączona.