maj 162018
 
Ważki, ważki, wszędzie ważki. Ostatnie ciepłe i słoneczne tygodnie sprawiły, że pojawiło się sporo gatunków tych pięknych owadów. Dzisiaj napiszę o moich spotkaniach z nimi w Łódzkim Ogrodzie Botanicznym, a na deser będzie kilka latających rarytasów znacznie większego kalibru.

W Łódzkim Ogrodzie Botanicznym najbardziej lubię nieprzewidywalność. Idąc na spacer nigdy nie wiem jakie zwierzaki spotkam. Czy będzie to coś zwykłego, zaskakującego, a może coś, czego do tej pory nie widziałem? Każde wizyta w Ogrodzie jest nową przygodą i odkrywaniem świata od nowa. Oczywiście można spodziewać się pewnych gatunków w pewnych miejscach i o odpowiedniej porze roku, ale nie zawsze jest to takie oczywiste. Weźmy pierwszy przykład z ostatnich kilku dni – piękną ważkę łunicę czerwoną (Pyrrhosoma nymphula). Do tej pory spotkałem ją w Ogrodzie tylko raz. Było to kilka lat temu, zobaczyłem kilka osobników nad dużym stawem, zrobiłem im zdjęcia, umieściłem je nawet na mojej starej wersji strony i… to było nasze ostatnie spotkanie. Przez kilka lat nie spotkałem tego gatunku. Być może mijaliśmy się ze sobą w czasie i przestrzeni. Jedno jest – po kilku sezonach zacząłem się zastanawiać, czy nie miałem jakichś omamów. Gdyby nie moje własne zdjęcia, uznałbym tamte obserwacje za jakieś urojenia albo błędną identyfikację. Tymczasem w tym tygodniu ponownie spotkałem łunicę. Było to w okolicach grobli jednego ze stawów i małego bajorka po jej drugiej stronie. Widziałem jednego lub dwa osobniki, bardzo ostrożne i odlatujące przy każdej próbie bliższego podejścia. Udało mi się zrobić im kilka kiepskich zdjęć, przy okazji kilka razy o mało nie wpadłem do wody, ale było warto. Spotkanie jest udokumentowane, przy okazji dostałem cynk o innym obszarze, na którym występuje Pyrrhosoma i przy najbliższej okazji zamierzam sprawdzić tę informację.

Nad kilkoma stawami pojawiły się już zalotki większe (Leucorrhinia pectoralis). Te piękne ważki różnoskrzydłe widuję od jakichś dwóch lat. Wcześniej ich nie spotkałem, co oczywiście nie oznacza, że nie było ich na terenie Ogrodu. Od pierwszego wejrzenia stały się moimi faworytkami – pięknie ubarwione, sprawnie latające i bardzo ładnie prezentujące się na zdjęciach. W ciągu ostatnich dni spotykałem je kilkukrotnie, udało mi się też zaobserwować po raz pierwszy kopulujące pary.

Kolejny, stosunkowo rzadki w Ogrodzie gatunek ważki, to ważka płaskobrzucha (Libellula depressa). W poprzednim sezonie widywałem ją tylko nad jednym, bardzo małym stawikiem (tzw. nerką). Tym razem spotkałem ją w zupełnie innym miejscu, co bardzo mnie cieszy, bo ważka najwyraźniej powiększa swój zasięg. Nad stawami w Ogrodzie Japońskim latają szklarki zielone (Cordulia aenea) – chyba jedne z najpiękniejszych, dużych ważek, z błyszczącym metalicznie ciałem i szmaragdowymi oczami. Niestety, ten gatunek jest niezmordowanym lotnikiem i prawie nigdy nie siada – przynajmniej tak można sądzić, próbując zrobić im zdjęcie. Nie fotografuję lustrzanką, z góry więc założyłem, że nie mam szansy zrobić zdjęcia ważki w locie. Spotkała mnie jednak niespodzianka. Po kilku kombinacjach z wyborem trybu ostrzenia i innych parametrów, okazało się, że szansa jest. Zrobiłem kilka, na razie kiepskich, zdjęć i, ponieważ byliśmy z synem, musiałem szybko się poddać. Ale przy następnej okazji mam zamiar poświęcić eksperymentom więcej czasu i mam nadzieję, że efekty będą o wiele lepsze.

Na koniec gatunek bardzo znany i powszechnie występujący – ważka czteroplama (Libellula quadrimaculata). Te owady można spotkać nad prawie każdym, ogrodowym stawem. Patrolują swoje terytoria, wdają się w przepychanki między sobą i, przede wszystkim, często siadają na osamotnionych punktach obserwacyjnych w rodzaju trzcin czy gałęzi. I to jest ich wielka zaleta. Ważki te są prawdziwym marzeniem i nagrodą dla każdego fotografującego przyrodę. Na zdjęciach wychodzą świetnie, często z czystym tłem i w różnorodnych pozach. Mnie tym razem udało się uchwycić je w specjalnym oświetleniu. Przyszedłem do Ogrodu późno, już po skończonej pracy. Nie liczyłem na nic, bo zwykle tak jest, że odwiedzając moje ulubione miejsce późnym popołudniem nie robię żadnego zdjęcia. Tym razem miałem szczęście – słońce nad stawami było nisko, a odbicie jego promieni pięknie roziskrzyło powierzchnię wody. Wystarczyło tylko poczekać na odpowiednią okazję i ponaciskać spust migawki. Co też z radością uczyniłem.

Na zakończenie kilka słów o tych większych użytkownikach nieba. Przez cały czas, kiedy jest ładna pogoda, staram się fotografować samoloty. Od czasu ostatniego wpisu na ich temat udało mi się ustrzelić kilka prawdziwych rarytasów. Niestety, tym razem samoloty są o wiele lepsze niż sama jakość zdjęć. Pech chciał, że zawsze leciały albo pod słońce, albo daleko, albo coś nie tak było z atmosferą czy światłem. Warto je jednak pokazać z czysto kolekcjonerskich względów. Na pierwszy ogień idą trzy “rządówki”, czyli maszyny, którymi poruszają się członkowie władz krajów. Udało mi się złapać naszego, nowego Boeinga “Piłsudski, który lata jak szalony testując podejścia do różnych lotnisk. Oprócz niego ustrzeliłem maszyny władz Rosji (niestety, nie był to prezydencki Ił-96-300PU) i Ukrainy. Dane o trasie przelotu są niepełne – samoloty rządowe na ogół nie podają takich informacji do publicznej wiadomości. Kolejny polski akcent to biznesowy Embrarer ERJ-135 naszego krajowego przewoźnika, firmy Jet Story. Następna maszyna to prawdziwa perełka – jedyny w swoim rodzaju Boeing 737-7CG(BBJ) linii Sino Jet. BBJ w oznaczeniu to Boeing Business Jet, czyli odrzutowiec w konfiguracji dla VIPów, ze specjalnie przygotowanym wnętrzem i podwyższonymi osiągami. Ostatnia maszyna to model, na który polowałem od dłuższego czasu – Suchoj Superjet 100 95B VIP. Rosyjski samolot, który stanowi miłą odmianę od wszechobecnych Airbusów i Boeingów. Takie Suchoje latają w barwach Aerofłotu i ten właśnie samolot spodziewałem się w końcu sfotografować. Tymczasem szczęście uśmiechnęło się do mnie i trafił się o wiele rzadszy egzemplarz, również w modyfikowanej konfiguracji VIP, rosyjskiej linii czarterowej Rus Jet. Dodać należy, że maszyna jest pięknie pomalowana. Przy okazji przeglądam sobie w internecie strony wyżej wymienionych linii i okazuje się, że Rus Jet ma w swojej flocie na przykład Tupolewa 204-100. Złapanie takiego samolotu było by niezłą gratką!

[P4-SJM] Boeing 737-7CG(BBJ) Sino Jet
PRG (Prague) – ?

[RA-89053] Sukhoi Superjet 100 95 B VIP Rus Jet
PRG (Prague) – ?

[UR-ABA] Airbus ACJ319 115X Government of Ukraine

[SP-FMG] Embrarer Legacy 600 Jet Story

[RA-73026] Airbus A319-115CJ Rossiya – Special Flight Squadron
TLS (Toulouse) – VKO (Moscov)

[0110] Boeing 737-86X(WL) “Piłsudski” Polish Air Forces

  10 komentarzy to “Latające niespodzianki”

  1. o jak fajnie, że poświęciłeś czas ważkom! Ostatnio również publikowałem post ze zdjęciami gdy opuszczały wylinki i startowały do pierwszego “dorosłego lotu” jako piękne imago.
    Fascynujące stworzenia.
    p.s.
    co chcesz od zdjęć samolotów? są git 🙂

    • Widzialem Twoj post – swietne zdjecia z metamorfozy i jak zawsze wesoly opis. U mnie niestety najwiekszym problemem jest czas – nie moge siedziec godzinami nad stawem. Zazwyczaj mam z 2-3 godziny na cale wyjscie i musze w tym czasie naciachac maximum zdjec 🙂 A zdjecia samolotow sa slabiutkie, tylko “nasz” wyszedl w miare. No ale jak pisalem – same samoloty warte pokazania.

  2. Ten post pokazuje, jaka jest różnica pomiędzy Polską Centralną, a Północnym Wschodem. Ubiegły weekend spędziliśmy nad leśnym jeziorem, gdzie zwykle fotografujemy ważki. Zwykle, ale nie teraz. W piątek nie było, ani jednej ważki, ale za to w niedzielę zaroiło się od … trzech:)) Myślę, że dzieli nas przynajmniej tydzień, jeżeli chodzi o wegetację i o ile niekoniecznie widać to w roślinności, o tyle w owadach już bardzo.

    • Roznica musi byc spora, bo wazki fotografuje juz od jakichs dwoch tygodni. Musisz wziac tez pod uwage, ze to miasto – zawsze jest tu cieplej – rury, samochody, etc. Za to w srodku lata Wasze tereny beda mialy zdecydowana przewage 🙂

  3. Liczę na Ciebie Botaniku. Nie wiem jak Ty to robisz, że potrafisz je rozpoznawać. Będę Ci podsyłać zdjęcia moich ważek, jak tylko jakieś zrobię, to może mi pomożesz je rozpoznawać . Ostatnio widziałam chyba tę łunicę. Ona jest rzadka?

    • Jak je rozpoznaje? Z trudem :-))) Zdjecia bardzo chetnie obejrze i moze uda sie w czyms pomoc. Lunica jest rzadka w Ogrodzie, natomiast w skali Polski to raczej powszedniak. Ale na pewno macie cala fure wazek, ktorych ja na oczy nie widzialem 🙂

      • Iwona, nie trudź Grzegorza – idź do Ewy! Jej strona jest wspaniała, dla laika doskonała:)
        wazki.pl to kompendium wiedzy o tej gromadzie, podanej w jasny i prosty sposób.

        Grzegorz,
        złapanie Tu 204 definiujesz jako gratkę sensu stricto (konkretna linia, np. Rus Jet), czy sensu lato (model samolotu)?
        W świetle dziennym na UT227 lata DHL-owski żółtek tej marki i tegoż modelu. Miałem szczęście ustrzelić go podczas zeszłorocznego pobytu na Suwalszczyźnie. Nad centralną Polską latają głównie nocą.

        • Stronę Ewy też znam, jest na niej nawet kawałek mojego tekstu – oczywiście o Ogrodzie 🙂
          Natomiast co do samolotów – każdy radziecki (czy też rosyjski) jest dla mnie cenną nowością, bo bardzo rzadko je widuję. Nieraz jakiś Ił się trafi, raz na pół roku. Dlatego każdy Tu na wagę złota. Aż sobie obejrzałem fotki na planespotters – faktycznie – 204 w barwach DHL, czad!

  4. Sporo ich, tak jak samolotów 🙂

Sorry, the comment form is closed at this time.