Sie 022016
 
drob-head Odwiedzający moją stronę mogą dojść do wniosku, że fotografuję same bezkręgowce. I właściwie jest to słuszny wniosek. Czasami jednak w obiektyw wlezie mi coś innego. Dzisiaj będzie odcinek o miejskim drobiu. Parafrazując cytat z kultowego filmu “Chłopaki nie płaczą” – orłów nie ma, ale też jest zaj…ście!

Zdjęcia do dzisiejszego wpisu wygrzebałem ze swojego archiwum z ostatnich kilku lat. Ptaki fotografuję rzadko. Dlaczego? Bo nie da się sfotografować wszystkiego naraz. Bo wybrałem owady, które bardziej mnie interesują. Bo chodząc z głową opuszczoną nisko w poszukiwaniu mieszkańców trawy nie da się zobaczyć wielu ptaków. I argument ostateczny – bo tak!

drob-01 drob-04 drob-13
Sójka zwyczajna Kowalik zwyczajny Rudzik

Ptaki fotografuję przeważnie zimą. Głównie dlatego, że nie ma wtedy owadów. Grzyby też są na wymarciu, a jeżeli dodatkowo leży śnieg, to w ogóle ich nie widać. Ssaków w mieście się nie zobaczy, pozostaje więc ptactwo. Niestety, fotografia w zimę stwarza wiele problemów. Ekstremalnie krótki dzień. Często zachmurzone niebo. Gigantyczny kontrast śniegu z resztą świata. W praktyce na zdjęcia pozostają tylko weekendy i to nieliczne.

drob-03 drob-11 drob-07
Bogatka zwyczajna Dzięcioł zielony Sikora uboga

Jakie ptaki można spotkać w Łodzi? Wbrew pozorom, lata u nas sporo gatunków. Przez nasze miasto przepływa 18 rzek. Właściwie są to bardziej strumyki ale coś z ptactwa wodnego nad nimi fruwa. Ja akurat mieszkam w części miasta, w której płynącej wody nie ma. Jest za to wielki kompleks leśno-wypoczynkowy zwany przez Łodzian po prostu “Zdrowie” albo “Park Zdrowie”. W jego skład wchodzi ostatni fragment Puszczy Łódzkiej, który jest obecnie rezerwatem, Aquapark “Fala”, Łódzki Ogród Botaniczny i przede wszystkim bardzo duży, zalesiony obszar, na którym są też całkiem spore stawy. Pływają w nich kaczki krzyżówki, łyski, łabędzie. Po brzegach biegają pliszki, a wśród drzew przemieszcza się cała sikorowa drobnica. Nie brakuje krukowatych, które są widoczne przez większą część roku. Dla mnie największym zaskoczeniem było to, że osobiście spotkałem na obszarze Zdrowia pięć różnych gatunków dzięciołów.

drob-08 drob-10 drob-14
Modraszka zwyczajna Szpak zwyczajny Kowalik zwyczajny

Lubię wszystkie ptaki… STOP. Lubię wszystkie ptaki, poza jednym gatunkiem. Bardzo lubię krukowate ze sprytnymi i chuligańskimi kawkami i srokami. Lubię małe ptaszki – wróble, sikory, kowaliki, rudziki. Stateczne kaczki też są ok. Dzięcioły? Super – kolorowe i ciekawe. Nawet szkodniki w rodzaju szpaków są mi sympatyczne. Natomiast nie trawię zdecydowanie jednego gatunku – miejskich gołębi. Nie wszystkich gołębi, bo te leśne są w porządku. Do szału doprowadzają mnie tylko te skundlone – miejskie. Łażące wszędzie bez strachu, grzebiące w śmietnikach, spuszczające swoje ładunki na mój czysty balkon i napychane po sam czubek starym chlebem przez znudzone emerytki. Wszystkie te pseudogołębie przerobiłbym na karmę dla kotów. Chociaż nie – koty bardzo lubię i szkoda by było karmić je czymś takim.

drob-05 drob-12 drob-06
Dzięcioł średni Kos – samica Kos – samiec

Na zakończenie jeszcze kilka zdjęć moich skrzydlatych przyjaciół. Uważny oglądacz może tu dostrzec… tak, gołębia! Ale jest to jakiś gołąb-arystokrata. Spotkałem go w Ogrodzie, gdzie wypoczywał przy jednym ze stawów. Postawę miał królewską, zachowywał się jak będący na wakacjach w Monte Carlo hrabia (od razu skojarzył mi się z Davidem Nivenem), był zdystansowany i stonowany. Nie miał nic wspólnego z blokerską, gołębią hołotą. W dodatku był zaobrączkowany i wyglądał mi na jakiegoś gołębia hodowlanego, być może nawet pocztowego. Nie mogłem się oprzeć i, w drodze wyjątku, zrobiłem mu zdjęcie.

drob-09 drob-16 drob-15
Dzięcioł duży David Niven gołębi Kowalik zwyczajny

  11 komentarzy to “Miejski drób”

  1. Podejrzewam, że gdybyś przyjrzał się lepiej, to odkryłbyś kilka razy więcej gatunków. Samo miasto, to już ciekawy ekosystem, a Ty masz jeszcze pod ręką Ogród, lasy z bajorami i strumyki:) (nie miałem pojęcia, że Łódź,, to takie miasto na wodzie). PS. Co ciekawe te miejskie kundle pochodzą od gołębia skalnego i są do niego bardzo podobne.

    • Podejrzewam, że tak – jeżeli nie patrzyłbym cały czas w ziemię, zauważyłbym więcej ptaków 🙂 Ostatnio widuję na przykład wilgi, co jest dla mnie też niespodzianką. O miejskich gołębiach nie wiedziałem – ale to wyjaśnia ich upodobanie do miejskiego ekosystemu. W końcu w ich oczach wszystkie bloki i kamienice są jak duże skały. Drugą Wenecją Łodzi bym nie nazwał – większość z tych rzek jest uregulowana i płynie wręcz pod ziemią 🙂

  2. niezwykle staranne zdjęcia … jak owadów, jak owadów :)))

    • To nie są zdjęcia – to są rysunki techniczne 🙂 To taki mój głęboko wbity nawyk – robię takie zdjęcia, bo przy owadach ważne są szczegóły do identyfikacji. I przenoszę to na wszystko inne. Nawet mgła na moich zdjęciach wygląda jak z plastiku 🙂 Żartuję, ale coś w tym jest. W jakimś następnym wpisie może pokażę zdjęcia bardziej “artystyczne”.

  3. HAH Mam Cię!
    Drób – zbiorcze określenie udomowionych ptaków hodowanych ze względu na mięso, jaja, pierze oraz w celach dekoracyjnych.

    Tak więc nie ma miejskiego drobiu! 😉

    A gołębi też nie znoszę.
    Gut dżob.

  4. Bardzo fajne zdjęcia. Najbardziej podoba mi się ujęcie Kosa – samicy:) i oczywiście gołębi David Niven:)!

  5. Niezły masz ptasi dorobek. 🙂 Dzięciołów zazdroszczę, zdarza mi się tylko je słyszeć, widzieć nigdy.
    Też poświęcam ptakom przede wszystkim sezon zimowy, ale mój podstawowy powód jest inny – brak wtedy liści na drzewach, wśród których skubańce się chowają we wszystkich innych porach roku. 😉
    A gołębie mi nie przeszkadzają i sama je dokarmiam tym starym chlebem. Lepsze to, niż wyrzucać resztki chleba do śmieci.

    • Dzięcioły są najlepsze 🙂 U mnie w Ogrodzie i okolicach akurat dużo ich lata, łącznie z naszym największym – czarnym. Brak liści to też oczywiście powód zimowego focenia ptactwa. Teraz nie ma ich jak wypatrzeć. A chleb podobno ptakom szkodzi – sól, soda, etc.

 Leave a Reply

(required)

(required)