Dzięki korzystnemu ułożeniu kalendarza, w tym roku Łódzki Ogród Botaniczny otworzył swoje podwoje już 29 marca w sobotę. I chwała mu za to! Chwyciłem za aparat i wybrałem się na pierwszy w sezonie spacer. Wiosna w tym roku rozwija się skokami – raz niemrawo, raz z przyspieszeniem. To pierwsze spowodowało, że wciąż dominującym kolorem jest brąz. To drugie – że przekwitło już trochę gatunków, między innymi przebiśniegi, oczary i wawrzynki. Najważniejsze jednak, że pogoda dopisała i można było odwiedzić stare kąty i ścieżki.
![]() |
![]() |
![]() |
Owadów nie było na razie zbyt wiele. Obudziły się już klecanki i powoli zaczęły krzątać się wokół miejsc gniazdowania, czyli głównie na domkach dla owadów. Ich powierzchnia dobrze chłonie promienie słoneczne i szybko się nagrzewa, nagrzewają się na niej również siedzące owady. W okolicach domków latało już trochę innych błonkówek – głównie niezawodne trzmiele i pszczoły – trochę much i wiosenne gatunki motyli, czyli cytrynki i rusałki. A na ziemi dominowały, jak zawsze wczesną wiosną, kowale bezskrzydłe. Nie jest to może dużo, ale podczas pierwszej wizyty w sezonie nikt nie spodziewa się spotkania nowych gatunków, ani jakichś niezwykłych wydarzeń. Ta wizyta to jak odwiedziny u starego przyjaciela, z którym człowiek tylko wymienia uścisk dłoni, wiedząc że w kolejnych tygodniach i miesiącach spotkają się jeszcze nie raz.
![]() |
![]() |
![]() |
Zachwycony możliwością ponownego spotkania z tym starym przyjacielem spacerowałem ponad trzy godziny. W tym czasie zdążyłem obejść wszystkie ulubione miejsca wyglądające jeszcze pustawo po minionej zimie. Zaliczyłem stawy, laski, górki oraz oczywiście domki dla owadów. Po drodze spotkałem sporo innych zwiedzających, w tym kilku znajomych. Wszystkich nas łączyło uczucie wielkiej radości, że znów możemy się tu spotkać. Każdy snuł plany co spotka i sfotografuje w nadchodzącym sezonie. Wracając jednak do przyrodniczego sedna – oprócz kwiatów i owadów w oczy rzucały się także ptaki. Udało mi się spotkać dwa ciekawe gatunki. Pierwszym z nich był bażant zwyczajny (Phasianus colchicus), który nie jest szczególnie rzadki w Botaniku, ale w czasie cieplejszych miesięcy siedzi ukryty w krzakach i można go tylko usłyszeć. Wczesną wiosną, kiedy nie ma jeszcze liści, widać go z dużej odległości. Trudno go podejść, bo jest niezwykle nieufny, no chyba że ma się obiektyw 3000mm. Nawet wtedy nie jest to trywialne, ptaszysko przeważnie chowa się w trawie i szybko porusza. Podobne problemy sprawia przepiękny dzięcioł zielony (Picus viridis), również popularny w Botaniku. Poza ubarwieniem o niezwykłej barwie, ten sympatyczny ptak charakteryzuje się jeszcze jedną ciekawą cechą. W odróżnieniu od większości innych gatunków dzięciołów, ten często przebywa na ziemi. Ma w Ogrodzie kilka ulubionych rejonów, w których szuka pokarmu wśród traw albo biega po alejkach. Bardzo często dzięcioły zielone poruszają się w większej grupie i jest to naprawdę niezwykły widok. Ponieważ, jak napisałem wcześniej, te ptaki siedzą głównie na ziemi, ja sfotografowałem go na drzewie.
![]() |
![]() |
![]() |
Zaćmienia Słońca nie są wcale tak rzadkie, jak to się większości ludzi wydaje. Mówię oczywiście o widocznych z terenu naszego kraju zaćmieniach częściowych, bo całkowite to zupełnie inna historia. Dość powiedzieć, że w samym tylko XXI wieku mieliśmy już dziesięć wydarzeń tego rodzaju. Kolejne z nich będzie miało miejsce 12 sierpnia 2026 roku i warto na nie zwrócić uwagę. Będzie to zaćmienie całkowite widoczne w Europie, a konkretnie w Hiszpanii, jeżeli więc ktoś planuje wakacje w tym kraju, warto połączyć przyjemne z pożytecznym. Wracając jednak do dnia dzisiejszego. Pogoda dopisała, zjawisko można było fotografować bez większych problemów. Przy tej okazji jak zawsze przypomnienie – nigdy nie należy patrzeć bezpośrednio na Słońce, bez odpowiedniego filtra. Jak mówi stare przysłowie – na Słońce przez teleskop bez osłony można spojrzeć dwa razy – raz lewym okiem, raz prawym. Ja zdjęcia robiłem tradycyjnie przez folię Baadera, co jest rozwiązaniem bardzo tanim, ale w zupełności wystarczającym. W Łodzi Księżyc zasłonił w maksimum 16,8% tarczy naszej gwiazdy. Nie jest to może bardzo dużo, ale zaćmienie to zawsze zaćmienie i warto było je zobaczyć i sfotografować po raz kolejny.
![]() |
![]() |
![]() |
| Jeżeli podoba Ci się ten wpis… | …postaw mi kawę! Dziękuję serdecznie 😉 |












