4 marca 2025

3 thoughts on “Jak grzyby po deszczu

  1. Niby trudno sfotografować, a wyszło perfekcyjnie (ostatnie – środkowe – genialne!). Ja jakoś nie mogę przyzwyczaić się do grzybobrania w lipcu. Co z tego, że są grzyby, jak nie ma jesiennego klimatu? Podobnie, jak Ty zbieram od dziecka i to zajęcie zawsze będzie mi się kojarzyć z chłodnym porankiem i kolorowymi liśćmi, a nie z 34 stopniami, duchotą i strzyżakami:)

    1. Wiadomo, jesienne grzybobranie to inna liga 🙂 Widzę, że te strzyżaki to jakiś Wasz olsztyński specjał, bo na kilku blogach z regionu są częstymi gośćmi. Nie, nie brakuje mi ich 🙂 Dzięki za miłe słowa – niebawem zrobię wpis retrospektywny i wyciągne najfajniejsze zdjęcia swoich grzybów.

  2. Raczej nie olsztyński, gdyż najbardziej zmasowany atak przeżyłem nad Biebrzą! Wyszedłem z samochodu (gŁoś nie był taki głupi) i … natychmiast wróciłem, bo nie dało się normalnie funkcjonować:) PS. Czekamy i fajnie byłoby gdybyś napisał, które gatunki (z tych niepospolitych) są jadalne!

Comments are closed.