Cze 182016
 
20160618-head Wiem, że nic nie wiem – powiedział kiedyś Sokrates i ta sentencja bardzo dobrze pasuje czasem do moich spotkań ze światem bezkręgowców. Co wspólnego ma ten grecki filozof z myszami i Łódzkim Ogrodem Botanicznym? Jaki motyl jest oszustem? I jakie owady nadają się do filmów porno? Tego dowiemy się z dzisiejszego wpisu.

Wiosna ma się ku końcowi, przyroda rozkwita, pogoda dopisuje. To wymarzony czas dla każdego miłośnika przyrody. Dni są długie, nic więc dziwnego, że udaje mi się odwiedzić Łódzki Ogród Botaniczny nawet w czasie dni pracujących. Późne popołudnia mają zresztą tę zaletę, że światło jest już mniej agresywne, a i zwiedzających jakby mniej. Z ostatnich tygodni nagromadziło mi się sporo ciekawego materiału, nie wiadomo o czym pisać w pierwszej kolejności.
Zacznę może od motyli – w tym roku rzadko o nich piszę, bo też rzadko je fotografuję. Szczerze mówiąc, nie wiem gdzie się podziały. Czytam na Forum Entomologicznym wpisy o inwazji rusałki osetnika (Vanessa cardui), tymczasem ja spotkałem do tej pory jednego osobnika. Wiele popularnych w poprzednich latach gatunków w ogóle nie spotkałem. Gdzie są wszystkie modraszki? Gdzie bielinki? W środku tygodnia zrobiłem szybką wycięczkę do Ogrodu po godzinach pracy. Porobiłem trochę zdjęć i już wychodząc zobaczyłem białego motyla z czarnymi żyłkami na skrzydłach. Pierwsza myśl – niestrzęp głogowiec (Aporia crataegi)! Pamiętałem z internetowych zdjęć jak wygląda, cechy się ogólnie zgadzały, szczegółów nie pamiętałem, a samego motyla nie widziałem nigdy w życiu. W dodatku niedaleko posadzono jakiś czas temu głogi, więc… Zacząłem ostrożne podchody, motyl nie był jakiś szczególnie płochliwy, był już wieczór, chmury. Zrobiłem serię zdjęć metodą „coraz bliżej” i zadowolony poszedłem do domu. Tu okazało się, że to nie żaden niestrzęp, a podstępny oszust, który mnie nabrał. Jak zwykle pomogli niezawodni przyjaciele z Forum i rzezimieszek został zidentyfikowany jako dyblik liniaczek (Siona lineata), po angielsku słusznie zwany Black-veined Moth. Swoją drogą motyl jest też ładny, a niestrzępa z całą pewnością rozpoznam, kiedy tylko będę miał okazję go znaleźć. Na zdjęciu poniżej mamy jeszcze karłątka, najbardziej pasuje mi do karłątka ceglastego (Thymelicus sylvestris) – to ten na roślinie. Naziemnego nie identyfikuję.

20160618-01 m1 20160618-02

Nad stawami nadal królują ważki. Nie jest ich tyle co dawniej, ale na pewno są o wiele liczniejsze od motyli. Podczas kilku ostatnich dni fotografowałem kolejny duży gatunek znany z poprzednich lat – lecichę pospolitą (Orthetrum cancellatum). Zwyczaje tego gatunku różnią się od poprzedników, których opisywałem tu ostatnio. Lecichy są spotykane w okolicy stawów, ale trzymają się lądu. Często widuję je w znacznym oddaleniu od wody – lubią patrolować łąki, zarośla i tereny zakrzaczone. Bardzo często siadają bezpośrednio na ziemi, na piaszczystych drogach, kamiennych murkach, asfalcie. Taktyka polowanie na nie z aparatem jest bardzo prosta – nie należy za nimi biegać i robić z siebie głupka. Ważka i tak zawsze ucieknie, jeżeli będzie chciała. Niezawodny sposób to znalezienie miejsca, w którym lecichy siadają, wybranie sobie w pobliżu dobrego punktu obserwacyjnego i czekanie. Czyli jak zwykle – bawimy się w fotografa-snajpera. U lecich pospolitych występuje silny dymorfizm płciowy – osobniki odmiennych płci tak bardzo różnią się od siebie, że ktoś niezorientowany z łatwością weźmie je za różne gatunki. Samiec jest niebieski, samica żółta. W czasie ostatnich dni zauważyłem znaczną przewagę liczebną samców. Udało też mi się spotkać dwie kopulujące pary.

20160618-04 20160618-03 20160618-05

Na zakończenie powrót do Sokratesa i owadzich filmów porno. Szedłem dzisiaj w jednym z moich ulubionych miejsc Ogrodu. To taki kawałek zalesionego terenu, droga wije się wśród drzew, wokół dużo krzaków i przede wszystkim „chwastów” – pokrzyw, jakichś roślin selerowatych, jaskółczego ziela. Jednym słowem raj dla owadów (i pająków, i ślimaków). Nagle poczułem zapach myszy. Co prawda wychowałem się w mieście i nie miałem do czynienia z myszami, ale zapach znam z powodu rośliny, o której za chwilę. W tym miejscu taki zapach oznacza, że w pobliżu rośnie szalej jadowity (Cicuta virosa L.), roślina bardzo silnie trująca, używana przez zabójców już od czasów starożytnych, a potocznie nazywana cykutą. I tę właśnie truciznę, w zamian za zasługi, dał do wypicia Sokratesowi lud Aten. Sokrates był krytykiem demokracji, patrząc na dzisiejszy świat trudno z nim się czasem nie zgadzać. Przejdźmy do rzeczy weselszych. Nieopodal, na piaszczystych alejkach działu roślin użytkowych natknąłem się na prawdziwą orgię. Dosłownie i w przenośni. Orgia różnych gatunków, kolorów i kształtów, zachowań, sposobów zdobywania pożywienia i ucieczki – ale o tym będzie na pewno oddzielny, długi wpis. Tymczasem na samym dole, na piasku, orgia dosłowna. Pojedyncze samice Oxybelus sp. atakowane przez tłumy samców całkowicie oszalałych z żądzy. Zdjęcia nie oddają tego co się działo. Owady tworzyły skupiska, pulsujące i kotłujące się po ziemi. Co chwila ktoś wypadał z takiej agregacji, grupy rozdzielały się na mniejsze, łączyły, dolatywały kolejne owady, samice usiłowały uciec i zostawały natychmiast przygniecione kolejną falą zalotników. Jednym słowem seks grupowy i to na dużą skalę. Do samych osmyków wrócę na pewno w kolejnych wpisach, a tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy.

20160618-07 20160618-08 20160618-06

  7 komentarzy to “Scio me nihil scire”

  1. ale wiedzy – dzięki!

  2. Na mojej osiedlowej łące widziałam sporo motylków, ale mniej niż rok temu.
    Przy następnej okazji postaram się skorzystać z Twojej metody fotografowania ważki lecichy.
    Nie rozumiem, co szalej jadowity ma wspólnego z myszami.
    Osmyki wyglądają, jakby były martwe 😉

    • Szalej z myszami ma wspólny taki charakterystyczny zapach. Kiedy idzie się w słoneczny dzień przez jakieś zarośla, to można go najłatwiej zlokalizować po zapachu. A osmyki okazały się być Oxybelusami i na pewno nie były martwe – wprost przeciwnie 🙂

  3. Nareszcie znalazłem trochę czasu, żeby tu zajrzeć. A tu tyle treści i zdjęć 😉 Strona wrzucona już do czytnika, więc postaram się być na bieżąco 😉 Pozdrawiam.

    • Dzięki za odwiedziny, mam nadzieję, że znajdziesz tu coś interesującego. Na razie nie brak mi zapału i nowe treści pojawiają się 2-3 razy na tydzień.

  4. Też je obserwowałem w ogrodzie, więc przjrzałem im się. To otrętwiacze z rodzaju nOxybelus, nie osmyki

    • Dzięki za zwrócenie uwagi – już poprawiłem. Coś mi od początku nie pasowało z odwłokami u nich, ale na szybko dopasowałem do osmyków. W każdym razie idealnie trafiłem w tytuł wpisu 🙂

 Leave a Reply

(required)

(required)