Lut 152017
 
Dzisiaj krótki wpis osadzony w klimatach wizualno-muzycznych. Nie będę ukrywał, że najgorszym momentem dnia są dla mnie obecnie poranki. Trzeba wydobyć się spod ciepłej kołdry i stawić czoła zimie. Wieczory z kolei przeciwnie – dają nadzieję na to, że już niedługo będzie można się pod tą ciepłą kołdrą znaleźć z powrotem.

Wtorkowy poranek nie różnił się specjalnie od wszystkich styczniowych i lutowych braci. Było ciemnawo. Było szaro. Wszędzie leżał śnieg. A termometr wskazywał solidne -8C. Idąc przez park do pracy zauważyłem, że dzisiaj jest nawet całkiem ładnie. Drzewa oszroniły się trochę, wszędzie leżał całkiem jeszcze biały śnieg, a do tego na tle nieba plątały się czarne gałęzie. Zrobiłem kilka zdjęć telefonem komórkowym i okazało się, że nie są może szczytem moich marzeń, ale prezentują się ok. Obawiałem się, że cały efekt popsują zapiaszczone alejki, ale były to obawy bezpodstawne. Żółty piach dodał nawet kolorytu i urozmaicił krajobraz. Zdjęcia pokazuje, ponieważ mam naprawdę wielką nadzieję, że będą to już ostatnie tego typu zdjęcia w tym sezonie. Prognozy zapowiadają wzrost temperatury, odwilż i nadejście przedwiośnia. Oby tym razem się sprawdziły.

Ostatnio wieczorami słucham dużo muzyki. Na przekór zimie staram się wybierać artystów i płyty ze zdecydowanie cieplejszych części świata. Egzotyczne melodie i instrumenty działają na wyobraźnie i zdecydowanie ocieplają atmosferę. A przy okazji doskonale poprawiają mi humor. Dzisiaj polecam trzy płyty z różnych części świata, ale mające wspólną cechę – stworzyli je znakomici instrumentaliści. Numer jeden to „Symphony” Ravi Shankara w wykonaniu Londyńskich Filharmoników i Anoushki Shankar grającej na sitarze. Klimaty jeszcze cieplejsze oferuje płyta numer dwa – Ballake Sissoko&Vincent Segal „Chamber Music” – to znakomity dialog między korą Sissoko i wiolonczelą Segala. A na koniec coś z jazzu – „Nocturne” Charliego Hadena – zdecydowanie jedna z moich ulubionych płyt z tego gatunku. Słuchając jej, nie wiem dokładnie czemu, ale wizualizuje mi się jakaś paryska, uliczna kawiarnia w letni wieczór.

Samo opisywanie muzyki przypomina trochę czytanie książki kucharskiej – jest fajnie, ale człowiek pozostaje głodny. Dlatego dzisiaj mała innowacja – kliknięcie na okładkę płyty otworzy linka do youtube z przykładowym utworem danego artysty.

 

  11 komentarzy to “Poranki i wieczory”

  1. Zima ma swój urok nieurok…
    Ale ładna pani się klikła z pierwszego albumu :p Słucham zatem

  2. To chyba ostatnie podrygi zimy 😉

  3. Na Warmii są już pierwsze gęgawy, a dziś temperatura osiągnęła zawrotne +4! Tak więc wiosna za pasem i … dopiero wtedy trzeba będzie wstawać:))))

    • W Łodzi też ma się ku lepszemu. Śniegi topią się intensywnie, jak puści lód na stawie, to oficjalnie ogłaszam nadejście wiosny 🙂

  4. Zapomniałem dodać, że zdjęcia prezentują się o wiele bardziej, niż tylko OK!

  5. Piękne! Odsłuchałam jakieś 20 razy, co chyba oznacza, że mi się bardzo podobało:).Miły wieczór, dziękuję:)

    • Cieszę się bardzo, że się spodobało. Niedawno poodkrywałem te płyty i też je polubiłem od pierwszego słuchania. Będę kontynuował temat.

  6. Świetna muzyka…i idealnie pasująca do zdjęć. Będę miała co czytać i słuchać przez jakiś czas. 🙂

 Leave a Reply

(required)

(required)