Gru 012018
 
Pstryk! – i zaczął się grudzień. Ponieważ ostatnie wpisy były wyjątkowo szaro-bure i depresyjne, dzisiaj będzie trochę wakacyjnych wspomnień i kolorów. Przed nami miesiąc z najszybciej zapadającym zmierzchem, warto więc wspomóc się kolorami i nastrojami z okresu najdłuższych dni w roku.

Ostatnio mało pisałem o owadach. I trudno się dziwić – najpierw nastąpił okres grzybowy, a potem nijaki, a owady dawno stały się już tylko mglistym wspomnieniem. Po przejrzeniu dyskowego archiwum okazało się, że jest jeszcze trochę materiału z okresu wakacji, który można wykorzystać.
Na pierwszy ogień idą złotolitki. Moim zdaniem, to jedna z najpiękniejszych rodzin owadów. Wspaniale ubarwiona, mieniąca się wszystkimi kolorami tęczy, a przy tym bardzo zróżnicowana, jeśli chodzi o wygląd. Niestety, są to owady bardzo małe, dorastające do kilkunastu milimetrów. Jakby tego było mało, prowadzą bardzo ruchliwy tryb życia. Zrobienie im zdjęcia w okresie dużej aktywności jest bardzo trudne. Złotolitki przeważnie biegają, podlatują, lądują, szukają gniazd innych błonkówek – i tak w kółko. Nawet jeśli odwiedzą akurat kwiaty, również pozostają w ruchu. Mimo swego pięknego wyglądu, te małe owady są prawdziwymi bandytami. Samice szukają gniazd innych błonkówek, włamują się do nich i składają własne jaja w komorach lęgowych, gdzie ich potomstwo będzie miało zapewniony dostatek pożywienia. Oczywiście inne błonkówki nie chcą dopuścić do takiej sytuacji i od razu atakują nasze bohaterki. Przeważnie mają nad nimi przewagę wielkości, złotolitki nie próbują więc z nimi walczyć, a uciekają się do obrony pasywnej. Podkurczają odnóża i po prostu czekają, aż atak się skończy, polegając na swoim wzmocnionym pancerzyku. A jest na czym polegać – pancerzyk złotolitki zawiera specjalne, wewnętrzne wzmocnienia i jest bardzo trudny do przebicia nawet przez o wiele większe owady. Oczywiście takie ataki są błyskawiczne i równie szybko się kończą – obserwowałem je wielokrotnie. Nigdy nie zdarzył mi się przypadek, żeby złotolitka przegrywała, zawsze udawało im się uciec. Poniżej kilka przykładowych zdjęć złotolitek z tegorocznego sezonu w Ogrodzie.

A skoro przypominamy sobie lato, to jeszcze kilka ciekawych muchówek i błonkówek, które są bardzo wdzięcznymi obiektami do obserwacji i fotografowania. Mimo, że mniejsze i mniej barwne niż, na przykład motyle, nadrabiają bardzo ciekawymi strategiami polowania i rozrodu. W letnie południa bardzo lubię stanąć przy kępie kwitnących roślin z aparatem i obserwować toczące się tam życie. Kilku ciekawych przedstawicieli błonkówek i muchówek na zdjęciach poniżej – coś z Conopidae, wardzanka (Bembix rostrata), taszczyn pszczeli (Philanthys triangulum) i inne, których nie identyfikowałem.

W czasie kilku ostatnich dni niebo było dla nas łaskawe i raczyło się rozchmurzyć. Błękit od razu spowodował u mnie chęć włączenia radaru i sprawdzenia – co leci? Miałem szczęście, bo trafił się maraton bardzo ciekawych maszyn radzieckich i rosyjskich. Jakiś czas temu przeleciały, jeden za drugim, dwa wojskowe Iły-76. Niestety, były daleko i fotografie wyszły czysto dokumentalne. Wczoraj na niebie pojawił się flagowy samolot Prezydenta Rosji – Ił-96-300PU w wersji VIP z pakietem antyrakietowym, centrum komunikacyjnym, etc. Leciał z Rosji na zachód. Nie minęło kilka godzin, a z przeciwnego kierunku nadleciał jeszcze większy rodzynek – Tupolew TU-214PU – czyli samolot w wersji Airborne Comand Post (Latające Stanowisko Dowodzenia). Maszyna jest mocno zmodyfikowana, na grzbiecie ma długi zasobnik zawierający pewnie dużą liczbę anten komunikacyjnych i radarów. Na moich zdjęciach tego nie widać, bo samolot przelatywał bezpośrednio nad moją głową, ale można go zobaczyć z boku choćby tu – https://www.planespotters.net/airframe/Tupolev/Tu-214/RA-64520-Rossiya-Special-Flight-Detachment/x08Rf0 Jako ostatni zameldował się na niebie kolejny Ił-76, tym razem w wersji transportowej, należący do prezentowanej już tu wcześniej linii Wołga-Dniepr. Niestety, ten również leciał w odległości jakichś 35 km ode mnie i wyszedł dokumentacyjnie. Jak na kilka dni całkiem rewelacyjny zestaw, a Ił-76 nadal znajduje się na mojej liście samolotów, które muszę sfotografować w poprawny sposób.

RF-78818 Ilyushin IL-76 MD Russian Air Forces
RF-78845 Ilyushin IL-76 MD Russian Air Forces
RA-96019 Ilyushin IL-96-300PU Russia State Transport Company
RA-64520 Tupolev TU-214PU Russia State Transport Company
RA-76511 Ilyushin IL-76 TD-90VD Volga-Dnepr Airlines

Na zakończenie jeszcze o korzyściach płynących z obserwacji samolotów. Dzisiaj dzień był bardzo mroźny i słoneczny, chociaż na niebie widać było wysokie chmury. Wyszedłem na chwilę na balkon, żeby sfotografować przelatującego Airbusa rzadkiej u mnie linii Hi Fly. Samolot leciał, ja robiłem mu zdjęcia, nagle zobaczyłem w samym zenicie tęczę. Pierwszy raz w życiu widziałem podobne zjawisko. Oczywiście uwieczniłem je zaraz, a potem zacząłem szukać w sieci, cóż to? Dzięki Airbusowi zobaczyłem i poznałem łuk okołozenitalny, czyli rodzaj bardzo wysokiej tęczy tworzącej się podczas załamania światła słonecznego w kryształkach lodu. Więcej na Wikipedii, a poniżej zdjęcia dokumentujące to ciekawe wydarzenie.

CS-TQY Airbus A340-313X Hi Fly

  3 komentarze to “Pod odwróconą tęczą”

  1. Brawo,

    zawsze z lubością poluję na te strzały z mieniącymi się złotem licem i rzycią. Dotychczas w migawce zamroziłem 2 – oba Jacek oznaczył.

    • Ja mam za słabe nerwy na nie 🙂 Roją się strasznie i zrobienie im dobrego zdjęcia graniczy z cudem. Jedyny sposób – chłodniejsza i pochmurna pogoda.

      • A myślisz, że ja nie? Panie dzieju, toż to męka ponad wytrzymałość moich synaps. Mów, co chcesz, ale efekty Twoich prac są powalające jak na amatorską fotografię.

 Leave a Reply

(required)

(required)