4 marca 2025

15 thoughts on “Zupa grzybowa z dzięciołem

  1. W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia wybraliśmy się z mężem spacer po lesie, tylko z powodu mżącego i kropiącego deszczyku nie wyciągnęłam aparatu z plecaka ani na chwilę ….. Tym bardziej miło przeczytać ten wpis i obejrzeć zdjęcia, a i zajrzeć na pękne wymienione blogi lasoholików ….
    Ileż wrażeń i doznań wspólnych, miło poczytać opisy wrażeń, zapachów i wszelkich innych spostrzeżeń z bliskiego kontaktu z przyrodą … Niezmiernie miła lektura, dziękuję!

    1. Cieszę się, że się podobało 🙂 Nie ma nic lepszego niż połażenie po lesie i nawdychanie się leśno-grzybowych aromatów.

    1. A dziękuję 🙂 Bardzo dawno nie fotografowałem grzybów i cieszę się, że aż tyle gatunków udało mi się odnaleźć.

      1. Ja bardzo rzadko fotografuję grzyby, czasem tylko w Ogrodzie Botanicznym UKW. Do lasu mam daleko, rowerem jeżdżę właściwie wyłącznie latem.

  2. Zapewne wolisz, Grzegorzu, samodzielnie porozpoznawać to, co masz na zdjęciach, prawda? Dlatego nie wyrywam się z podpowiedziami, ale gdybyś chciał skonsultować, jestem do dyspozycji 🙂

    1. Rozpoznawać lubię, chociaż brakuje mi do tego czasu i cierpliwości 🙂 A na grzybach to już zupełnie się nie znam 🙂 Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi!

      1. to proszę bardzo: skórnik aksamitny, gąsówka rudawa(?), trzęsak pomarańczowożółty, szczeciniak rdzawy, kubek prążkowany, kisielnica kędzierzawa, rulik nadrzewny (śluzowiec), próchnilec długotrzonkowy./maczugowaty (mikroskop)
        🙂

        1. Serdeczne dzięki za identyfikację! Widzę, że kilka gatunków udało mi się poprawnie rozpoznać. A ze śluzowca szczególnie się cieszę – jakoś nie mam do nich szczęścia i bardzo rzadko je fotografuję.

  3. Bardzo dziękuję za dedykację:) Co prawda mnóstwo czasu spędzamy również na otwartych przestrzeniach, ale są takie okresy, gdy zaszywamy się między drzewami:) PS. Olbrzymia liczba foto-obserwacji, jak na tak krótki wypad i, na dodatek, w tak kiepskim czasie! Speszę się nad Biebrzę, więc jeszcze tu wrócę:)

  4. A myślałam, że to w moim mieście są super lasy i w ogóle… a tymczasem, jak widzę, Łódź wymiata. 🙂 Ogromnie Ci zazdroszczę tych wszystkich zdobyczy, jestem pod wrażeniem. U mnie takich świetnych grzybów nie ma, a może to ja nie mam talentu i nie wychodzę poza fazę „ślepoty leśnej”. A dzięcioła to mogę najwyżej usłyszeć, na coś więcej zero szans, eech. 😉

    1. Dzięki 🙂 Grzyby na pewno są też u Ciebie, tylko może bardziej schowane 🙂 W najbliższym czasie planuję wycieczkę na drugi koniec miasta – do Lasu Łagiewniki – tam to dopiero mogą być zdobycze. Oby tylko pogoda dopisała.

  5. Eh..ależ widać w Twoich wpisach, jak bardzo Twoja okolica jest dla Ciebie „małą Ojczyzną” 🙂 Ponieważ napomknąłeś o sprzęcie, zdradzisz czym fotografujesz? Świetne zdjęcia, mimo warunków :p pewnie trochę to zasługa napotkanych zwierzątek z gatunku tych co „na chwilę zamierają” :p
    Śluzorośla zdobywają u mnie coraz większą miłość więc am będę się wyuczał w ich systematyce.
    I jeszcze coś mi sie podoba – mówienie NIE WIEM,NIE JESTEM PEWIEN. Sam mam tak czasem a zbyt często widuję na blogach wstydliwe omijanie niepewnych wątków albo co gorsza zbytnia pewność siebie przy jakimś ewidentnym błędzie. Aż chyba zrobię o tym wpis niedługo :p

    1. Dzięki za wizytę 🙂 Łódzki Ogród Botaniczny to bez wątpienia moja mała Ojczyzna i rdzeń mojego przyrodniczego świata. Od maja tego roku fotografuję Nikonem P900 – jest to najbardziej elastyczny aparat jaki miałem. Wcześniej fotografowałem lustrzanką Canona, ale od czasu zakupu Nikona nie zrobiłem nią ani jednego zdjęcia. A to, że czegoś się nie wie, to żaden wstyd 🙂 Lepiej się do tego przyznać, niż napisać jakąś głupotę 🙂 Zajmuje się głównie bezkręgowcami i dobrze wiem, jak trudno jest rozpoznać wiele gatunków nie będąc specjalistą, nie mówiąc już o identyfikacji z samych zdjęć!

Comments are closed.