4 marca 2025

10 thoughts on “Echa łąki

  1. Piszesz, że prawie nic nie było, a na zdjęciach bogactwo 🙂 Tak na marginesie, to dzięki Tobie dotarło do mnie, że Łódź, to nie tylko dziwne (jak dla mnie), szare (byłem tylko raz w ubiegłym wieku) miasto, ale także i przyroda:)

    1. To co napisałeś, to dla mnie największy komplement 🙂 Mam w sobie od dawna łódzki mesjanizm i moją ambicją jest propagowanie mojej Łodzi w internecie, takiej jaka jest naprawdę, a nie goebelsowsko-onetowego obrazu miasta kominów i dzieci w beczkach. Bardzo się cieszę i będę się starał dalej 🙂 Niedługo planuję jakiś większy wpis o Łagiewnikach, z którego dowiemy się, że w Łodzi jest największy w Europie leśny kompleks położony w granicach miasta.

      1. O dzieciach w beczkach nie słyszałem, ale z przyjemnością przeczytam o Łagiewnikach, zwłaszcza, że byłem przekonany, że to my mamy najwięcej lasu w mieście :)))

  2. Jeśli o rośliny chodzi, to bardzo proszę. Od drugiego zdjęcia poczynając i pomijając dziurawiec: chaber (może nadreński, do rozpoznawania chabrów niezbędny jest widok koszyczka), wiesiołek, przymiotno białe i na końcu mój ulubiony jasieniec, przepadam za jego kwiatuszkami. Zresztą nie tylko ja, co widać po Twoich zdjęciach. 🙂
    Ten skakun jest świetny, wyszło mi, że to krzyżnik tanecznik, ech, fajnie by było kiedyś takiego spotkać.

    1. Dziękuję pięknie za nazwanie roślin 🙂 Wiesiołka lubię z leśmianowskiej nazwy 🙂 A skakun to oddzielna historia – zaparkował na bucie mojego syna i nie zamierzał go opuścić. Świetne pająki, zdecydowanie moje ulubione. Widuję na balkonie 2-3 gatunki. No i kiedyś muszę zrobić o nich wpis, bo warto!

  3. Grześ … trzyszcz i do tego piaskowy! Znajomością tych dziwolągów wprawiasz mnie w zachwyt. Wiesz, ja w świecie owadów funkcjonuję na etapie ważka, motyl, ćma :)))

    1. To teraz pomyśl o takim trzyszczu wielkości dzika 🙂 To już by nie były przelewki tylko rzeźnia 🙂

  4. Bardzo ciekawy wpis – fajnie się czytało.
    Te niebieskie kwiaty na Twoich zdjęciach to jasieńce piaskowe.
    Ach, więc i Ty zauważyłeś, że wardzanki różnią się ubarwieniem? W ostatnim czasie sfotowałam dwie i ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie ich ubarwienie nie jest typowe, choć oczy mają duże i zielone. Jedną z nich określiłabym jako żółto-czarną. Nie doszukałam się, jak dotąd, nazwy innego gatunku owada, podobnego do wardzanki i z takimi oczami. Za jakiś czas opublikuję zdjęcia – może będziesz mógł je zidentyfikować?

  5. „I muszę przyznać, że najbardziej lubię właśnie ten typ łąki, kwitnącej, brzęczącej, wysuszonej, wyprażonej upałem, z falującym powietrzem nad nią.” – prawda? 🙂
    Z tymi strzępotkami to prawda :p Może mają wyjątkowo ostre łuseczki :p Ale tak naprawdę to chyba po porostu efekt posiadania ogromnej liczby malutkich włosków. Rzecz do zbadania pod mikroskopem.
    Ta dostojka to chyba dafne 🙂 Choć, jeśli masz więcej jej zdjęć to można by potwierdzić 🙂
    Jak zwykle perfekcyjne zdjęcia i widać na nich efekt zadowolenia z udanej wycieczki 🙂

  6. Grzesiu,
    Myślę, że powinieneś częściej zaglądać na tą łąkę. Miejsce jest naprawdę fantastyczne. Szkoda tylko, że parę lat temu wykosili wszystkie kępy osiki i brzozy z części przylegającej do Juszczakiewicza. Polecam zwłaszcza okolice nowej Biedronki i piaszczyste tereny przylegające do lasu. Sam las też jest niesamowity – spore sosny i miejscami zupełny brak podszytu, a w runie tylko trawa. Zawsze spotykałem tam sporo złotek jasnotowych – kępy jakiejś jasnoty czy poziewnika rosną w lesie w okolicy bunkra. Z kolei na zapleczu parkingów (tych przy Kusocińskiego) jest bardziej wilgotno, możesz się tam spodziewać fajnych stworów – na pewno siedzi tam lśniak szmaragdek czy jakiś jego kuzyn (nigdy nie chciało mi się ich oznaczać)

    Dostojka to raczej ino. Skakun to na pewno Pellenes tripunctatus, czyli jak wyżej oznaczono 😉 Fajny gatunek, związany z muszlami ślimaków, a do tego z Czerwonej Listy! Glyceriona nigdy tam nie widziałem, za to powinien być Cupido argiades (widziałem).
    Pozdrawiam,
    Markus

Comments are closed.