Sty 022017
 
20161231-head Ostatniego dnia starego roku nie mogłem nie wybrać się na jakiś przyrodniczo-fotograficzny spacer. Plany miałem dwa – w razie ładnej pogody odległy Las Łagiewnicki, a w razie pogody gorszej bliższy Park na Zdrowiu. Pogoda była ładna, ale nie czułem się jeszcze zbyt dobrze po wirusie, wybrałem więc pobliskie Zdrowie.

Poprzednim razem spacerowałem po lasach od strony Zoo i Aquaparku „Fala”, tym razem wybrałem jeszcze bardziej dzikie tereny po przeciwnej stronie tego kompleksu parkowego. Od strony ulicy Krakowskiej Zdrowie jest jeszcze bardziej zarośnięte, odludne i pełne ciekawych gatunków. Lubię chodzić w tych rejonach późną jesienią, zawsze można liczyć tam na ciekawe grzyby, są też ptaki, a czasem trafi się nawet jakiś ssak. Podczas mojego sylwestrowego spaceru pogoda była słoneczna, las prześwietlały promienie niskiego (mimo, że było samo południe) słońca. Niestety, było bardzo zimno. Temperatura oscylowała wokół zera. Tam gdzie nie padały promienie słoneczne, wszystko było zmrożone i białe. W takich warunkach trudno o grzyby. Można oczywiście liczyć na zestaw nadrzewny i napieńkowy, ale właściwie na niewiele więcej.

20161231-04 20161231-06 20161231-05

Chodziłem sobie spokojnie. Tu coś znalazłem, tam coś sfotografowałem. Nad głową krakały wrony, polatywały stadka mniejszych ptaków. Zapuściłem się dość głęboko między drzewa i nagle gdzieś nad głową usłyszałem charakterystyczny werbel. Mówiąc brutalnie, ktoś z dużą siłą i częstotliwością walił głową w pień. Odgłos był bardzo charakterystyczny, pochodziłem wokół drzew i już po chwili namierzyłem pięknego dzięcioła czarnego (Dryocopus martius) siedzącego na prawie samym czubku sosny. Do tej pory nie zrobiłem ani jednego sensownego zdjęcia tego ptaka. Zawsze kończyło się tak, że wyciągałem aparat, celowałem w niebo, próbowałem coś tam ustawić i kończyło się zawsze tak samo – rozmazaną plamą nieokreślonego kształtu. Do tego ten gatunek jest naprawdę bardzo ostrożny. Jeżeli siedzi bardzo wysoko, pozwala podejść w okolice drzewa, na którym właśnie kuje. Jeżeli siedzi niżej niż czubek drzewa, od razu ucieka. Żeby zrobić mu zdjęcie, potrzeba teleskopu. Ale – zaraz – ja przecież miałem ze sobą mój przenośny teleskop w postaci Nikona! Powiedziałem tylko do dzięcioła – nie przerywaj – oparłem się o pień i zrobiłem serię zdjęć, z których kilka się udało. Słońce było ustawione idealnie i wyciągnęło z sosny i nieba piękne kolory. Sam dzięcioł był bardzo zaangażowany i aż potargał sobie swoją czerwoną fryzurę. Przy okazji zadumałem się po raz kolejny nad dającą przewagę techniką. Mając aparat z gigantyczną ogniskową, po prostu stanąłem i pstryknąłem kilka fotek. Gdybym miał swoją Sigmę 300 mm mógłbym najwyżej zrobić poglądowe zdjęcie ładnej sosny z pniem grubości zapałki.

20161231-02 20161231-03 20161231-01

Dni są teraz bardzo krótkie, światło kończy się szybko, szczególnie w lesie. Zostawiłem więc dzięcioła z jego ważnymi zajęciami i poszedłem dalej. Do lasu założyłem moje pancerne glany z metalowymi płytkami na czubkach. Te buty mają kilka wad i jedną zaletę. Są niewygodne. Są potwornie ciężkie. Są kompletnie nieelastyczne. Jeżeli jednak przypadkowo kopnę w drzewo, nic nie czuję, za to drzewo rozlatuje się na kawałki. Poza tym te buty to przedmiot z koszmarów indiańskich tropicieli – idąc po lesie stwarza się taką kakofonię, że nie ma najmniejszych szans na podejście jakichkolwiek ptaków. Nawet głuchych. Nic więc dziwnego, że przez resztę spaceru nie sfotografowałem już nic, co mogło uciec. Nawet niektóre z grzybów wyglądały tak, jakby zaraz miały zerwać się do biegu. A tych ostatnich znowu było zadziwiająco wiele. Nawet mimo szronu, śniegu, czy co tam leżało. Udało mi się spotkać kilka bardzo ciekawych gatunków. Najciekawszy z nich wyglądał jak coś w rodzaju katedralnych organów projektowanych przez jakiegoś mistrza. Hansa Rudolfa Gigera. Albo Antonio Gaudiego. Taka leśna Sagrada Familia. Zdjęcie wysłałem na moje ulubione forum grzybowe i dostałem sugestię, że to może być błyskoporek promienisty (Xanthoporia radiata). Pewność dałoby badanie pod mikroskopem, ale mnie wystarczy sama sugestia. Grzyb jest bardzo ładny, ale niestety jest pasożytem wywołującym białą zgniliznę drewna.

20161231-07 20161231-12 20161231-09
20161231-10 20161231-08 20161231-11

Słońce chyliło się ku zachodowi, światła było coraz mniej. Na zakończenie spaceru pokręciłem się jeszcze w widłach dwóch płynących przez Zdrowie rzek – Łódki i Bałutki, pomyszkowałem za kolejnymi grzybami, ale zrobiło mi się zdecydowanie za zimno i obrałem kurs powrotny. Na sam koniec znalazłem jeszcze bardzo ciekawą gałąź porośniętą przez kilka gatunków porostów. I to było dokładnie to, o czym pisałem niedawno – wystarczy kawałek spróchniałej gałęzi, a już życie zaczyna się panoszyć i tworzyć rozmaite biocenozy powiązane niekończącymi się łańcuchami zależności. A do tego robi to w bardzo plastyczny sposób. Kiedy zima trochę odpuści i dni staną się dłuższe zajmę się ponownie swoim balkonem – jednym z nowych projektów jest zrobienie jakiegoś niewielkiego biotopu dla porostów. Wiele gatunków wygląda pięknie i kolorowo i na pewno pozwoli przetrwać lepiej szaro-burą zimę. Tym razem jednak niczego z lasu nie zabrałem, oprócz zdjęć i pozytywnych wrażeń. Ostatni dzień 2016 roku uważam za bardzo udany.

20161231-15 20161231-13 20161231-14
20161231-18 20161231-17 20161231-16

  13 komentarzy to “Organy i werble”

  1. Jasna cholercia. Rozwaliłeś mnie tymi zdjęciami dzięcioła (jeśli porównanie z 300mm tak by wyglądało). No i teraz będę siedział i rozwazał zakup p900. By zawsze był po ręką. Albo dla swej lubej by jej podbierać. No niesamowite, świetne zdjecia!

    • Dzięki 🙂 Nie zastanawiaj się, tylko kupuj. To najbardziej uniwersalne narzędzie jakie można dostać. Do ptaków, owadów, roślin, astronomii, pejzaży… No i filmy też przecież kręci. Ja się zastanawiałem rok i teraz uważam ten rok za zmarnowany 🙂

  2. Niezwykle ciekawy ten Las Łagiewnicki! Muszę kiedyś tam zawitać 🙂 Nie mam aż tak daleko do Łodzi ….
    Inonotus radiatus (Xanthoporia radiata) był jednym z pierwszych grzybów, o jakie zapytałam na bio-forum … 🙂
    Co do jego pasożytnictwa … „dojada” osłabione olsze, ale też daje życie, na jego grzybni (jak i innych Inonotus) może wyrosnąć jamkóweczka żółtawa 🙂 🙂 🙂

    O tym aparacie i efektach w postaci fotografii dzięcioła czarnego … muszę powiedzieć mężowi, warto pomyśleć o takim aparacie … 🙂

    Szczęśliwego Nowego Roku!

    • To jeszcze ciągle nie Las Łagiewnicki, tylko nadal Park na Zdrowiu. Do Łagiewnik wybiorę się w jakiś cieplejszy weekend, bo to wyprawa na kilka godzin. Ten las ma powierzchnię około 1200 ha, więc jest co zwiedzać. Na pewno poświęcę mu niejeden wpis. https://pl.wikipedia.org/wiki/Las_%C5%81agiewnicki_w_%C5%81odzi

      Mój debiut na bioforum był jeszcze lepszy – zapytałem o bardzo tajemniczy gatunek śluzowca, wszyscy nad nim myśleli kilka dni, a okazało się, że to były… rozmaślone owoce jemioły 🙂

      Aparat polecam i również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

      • A to nieuważnie czytałam, w pociągu do pracy, nie obudzona jeszcze? 😉

        Ale te 1200 ha Lasu Łagiewnickiego pobudza wyobraźnię, choć „moja” Puszcza Zielonka ma ok. 10 tys. ha obszarów leśnych 🙂

  3. Wśród grzybków widzę jeszcze gmatwicę chropowatą i żagiew, prawdopodobnie zimową, a porosty są niezwykle fotogeniczne 🙂

  4. Pamiętam, że kiedyś napisałeś, że w Twoich okolicach nie ma dużych kompleksów leśnych. Może i nie ma, ale takie lasy i parki, jakie pokazujesz, są również ciekawe (a czasem ciekawsze), zwłaszcza pod względem ptaków. Po pierwsze, skrzydlaci występują tam w większym stężeniu, a po drugie są odrobinę mniej płochliwi od tych „puszczańskich”. Gratuluję tego czarnucha, gdyż w kategorii płochliwości zawsze zajmuje któreś z trzech miejsc na pudle:) Próbuję go dopaść od lat i poza kilkoma dokfotkami nic sensownego z tego nie wynika. Zastanawia mnie ten Nikon. Ogniskową ma imponującą, ale ciekaw jestem, jak sprawdza się w gorszych warunkach oświetleniowych i fotografowaniu zwierzaków w ruchu?

    • Ja za czarnuchem też kilka lat latałem, aż wreszcie się udało. Ogniskowa jest imponująca i stabilizacja jest imponująca – przy 2000mm da się zrobić zdjęcia bez statywu, z podparciem o pieniek czy ścianą. Jednak oczywiście cudów nie ma w fizyce – przy słabszym świetle będzie gorzej. Do tej pory robiłem zdjęcia przy max. iso400 i jeszcze dało się je jakoś przeżyć. Natomiast przy tej ogniskowej zwierzaki w ruchu da się oczywiście sfotografować, ale w postaci smugi 🙂 Jeżeli chodzi o ostrzenie to jest rewelacyjne, ale to nie jest lustrzanka! I tylko pamiętając o tym założeniu da się pokochać ten aparat 🙂 Jeżeli chodzi o kupowanie, to ja polecam gorąco, ale każdy przyszły użytkownik musi wziąć Nikona do ręki i zrobić kilka fotek na różnych ogniskowych, żeby wiedzieć, czego się spodziewać. Szczególnie, jeśli wcześniej używał lustrzanki.

  5. Niby zima, buro i ponuro, a jednak zdjęcia wyszły kolorowe, no i takie trofeum – dzięcioł. Super!

  6. Grzyby bardzo ciekawe, zdjęcia dzięcioła rewelacyjne, ale najbardziej podoba mi się kadr z niezamarzniętą rzeczką.

  7. Dzięcioły czarne są na zdrowiu dość zadomowione. Ja w ostatni weekend spotkałem 2. W tym jednego na ucho, a drugiego naocznie. Może to ten sam co na fotach?

 Leave a Reply

(required)

(required)