Maj 142016
 
20160514-head Od jakichś dziesięciu lat robię zdjęcia cyfrową lustrzanką. Duża matryca, niski poziom szumu, błyskawiczne ostrzenie, rozpiętość tonalna, to tylko niektóre, oczywiste zalety, którymi DSLR miażdży każdego kompaktowego rywala. Dziesięć lat temu przepaść w jakości była ogromna. Postanowiłem sprawdzić, jak to wygląda teraz.

Nieco ponad rok temu Nikon wypuścił flagowy model aparatu typu bridge camera – ultrazoom – Coolpix P900. Kiedy dziesięć lat temu rozstawałem się z moim poprzednim Canonem S2 IS maksymalne przybliżenie w aparatach wynosiło 12x i było to coś niesamowitego. W pakiecie dostawało się ślamazarne ostrzenie i szumy matrycy nie pozwalające na robienie zdjęć powyżej ISO 200. Nikon P900 proponuje zbliżenie 83x, a mówiąc bardziej poprawnie długość ogniskowej od 24 do 2000 mm. U każdego, kto chociaż trochę zajmował się fotografią, te liczby wywołują podejrzenie o czary. Albo o absolutną niemożliwość zrobienia normalnego zdjęcia. Myślałem bardzo podobnie i przez rok zastanawiałem się nad kupnem tego aparatu. Przeglądałem zdjęcia w sieci, filmy na youtube, czytałem recenzje. Nie byłem przekonany. Nie myślałem o Nikonie jako o jedynym aparacie – cały czas nie zamierzałem rezygnować z lustrzanki Canona, nie uległem też złudzeniu, że kompaktowy aparat może w jakikolwiek sposób konkurować jakością z DSLR. P900 był mi potrzebny do fotografii zjawisk astronomicznych, samolotów i jako uniwersalny aparat tam, gdzie potrzeba wielu różnych długości ogniskowej – na wycieczkach czy wakacjach.

W końcu go kupiłem. Ostatecznym bodźcem był tranzyt Merkurego i to, że przestały podobać mi się zdjęcia samolotów z mojego zestawu Canon plus Sigma 70-300. Aparat testuję od niecałego tygodnia, wiedziałem czego mogę się po nim spodziewać. Na pewno nie rozczarowałem się ani nie zawiodłem. Przeciwnie – zdając sobie sprawę z wad tej klasy aparatów – można uznać, że jest rewelacyjny. Przez kilka dni ograniczyłem się tylko do zdjęć Słońca i Księżyca i tu nie ma porównania do czegokolwiek na rynku. Ogniskowa 2000mm to teleskop, kropka. Nie wiem w jaki sposób Nikon upchnął w tak krótkim obiektywie tyle mocy, ale zrobił to naprawdę dobrze. Słońce czy Księżyc wypełniają cały kadr, a poziom szczegółów jest niesamowity. Właściwie P900 może służyć nie tylko do robienia zdjęć, ale też jako ultraprzenośny teleskop, który można zabrać ze sobą wszędzie. Poniżej Księżyc sprzed kilku dni oraz dzisiejsze Słońce przez filtr Baadera.

20160512-05 20160514-1

Chcąc przeprowadzić bardziej miarodajne testy, zabrałem dzisiaj Nikona na spacer do Ogrodu. Pogoda niestety popsuła się znacznie, niebo zasnuły ciężkie chmury, światła było bardzo mało. Chciałem sprawdzić jak P900 radzi sobie z fotografią makro i ogólnie pojętą przyrodą w obiektywie. Modelami były ślimaki, zdjęcia robiłem pod drzewami, a więc światła było jeszcze mniej. Z efektu jestem zadowolony. Aparat ostrzy błyskawicznie, chyba porównywalnie do lustrzanki, gubi ostrość naprawdę rzadko, nawet na problematycznym tle. Głębia ostrości i szczegóły są również bardzo dobre. Balans bieli miałem ustawiony automatycznie i też nie wykazywał jakichś mocnych odchyleń. Po ślimakach przyszła pora na kwiaty. Tu nie było żadnego problemu – bardzo ładnie oddane nasycenie kolorów, dobra ostrość, komfort przy robieniu zdjęć. Oprócz samej jakości zdjęć, która stoi na wysokim poziomie, bardzo ważna jest elastyczność. Ta jest wprost rewelacyjna. Robimy zdjęcia małych bezkręgowców w trybie makro, tymczasem na gałęzi oddalonej o kilkanaście metrów ląduje ptak. Zmieniamy ogniskową i po prostu robimy mu zdjęcie, po chwili znowu wracając do makrofotografii kwiatów, przerwanej wykonaniem serii zbliżeń samolotu lecącego jedenaście kilometrów nad naszą głową. Z lustrzanką było by to niemożliwe, a raczej możliwe przy założeniu, że będziemy dźwigać ze sobą kilka kilogramów obiektywów i zmieniać je co chwila.

20160514-3 20160514-6

Zrobienie zdjęcia to nie koniec pracy. W fotografii analogowej połowę pracy wykonywało się w ciemni. W fotografii cyfrowej obróbka w programie graficznym również może przynieść zadziwiające rezultaty. Cudów nie ma – P900 ma matrycę o rozmiarach 6,17×4,55 mm, a więc dużo mniejszy niż lustrzanka. Przy takich rozmiarach musi pojawić się szum – i oczywiście pojawia się. Na razie robię zdjęcia z ISO 100, nie próbuję wyższych wartości. Zaszumienie pojawia się, ale jest jeszcze mało uciążliwe i łatwo daje się usunąć w programach do obróbki zdjęć. Przy odrobinie wysiłku można też poprawić i inne parametry zdjęcia i sprawić, że będzie znacznie różniło się od półproduktu zgrywanego z aparatu. Jest to całkiem naturalny proces, o którym zapomina część użytkowników aparatów cyfrowych, narzekając późnej na marną jakość. Ja jestem bardzo zadowolony z osiągniętych przez te kilka dni efektów. Dopiero uczę się obsługi tego aparatu, wszystkie zdjęcia robię oczywiście tylko w trybie M, nie poznałem w ogóle bardziej zaawansowanych funkcji, nie bawiłem się też wieloma ustawieniami. Po tych kilku dniach mogę stwierdzić jedno – Nikon Coolpix P900 to aparat dający niesamowitą frajdę z fotografowania. Elastyczny, wyposażony w nierealny wprost zakres ogniskowych, szybkoostrzący i intuicyjny w obsłudze. Do wad mogę na razie zaliczyć poziom szumu (w porównaniu do DSLR, co nie jest zaskoczeniem) oraz słabe ostrzenie w pewnych, ekstremalnych sytuacjach (punktowe planety na ciemnym tle). Bardziej rozbudowaną recenzję będę pewnie pisał w kolejnych odcinkach, lepiej poznając sprzęt i mając więcej okazji do fotografowania różnych obiektów w różnych warunkach.

20160514-2 20160514-5

  4 komentarze to “Let’s make some noise!”

  1. E! A co to za ptak na górze? Takie u mnie pod oknami strasznie hałasują dzień i noc….

  2. Za bardzo nie znam się na ptakach, ale wygląda mi na kwiczoła (Turdus pilaris).

  3. Tak sobie zajrzałam poczytać i pooglądać zdjęcia, mimo że bardziej rozbudowane techniki i aparaty – to dla mnie czarna magia… tak jak i bardziej specjalistyczna fotografia. Zawsze miałam wrażenie, że minęłam się bardzo znacznie z powołaniem… 🙂

  4. Ale Nikon jest Nikon, zgadzam się z Tobą całkowicie…

 Leave a Reply

(required)

(required)