Cze 242016
 
20160624-head Dzisiaj postanowiłem napisać o upale i miłości, a może o miłości w upale? Na scenie pojawi się też mokry ptak, to na życzenie kilku osób, które marudziły, że za dużo ostatnio owadów. Dla przeciwwagi opowiem też o bardzo suchych chrząszczach, czyli tytułowych Krwiożerczych Tygrysach, które są moimi zdecydowanymi ulubieńcami od wielu lat. Całość, jak zwykle,  rozegra się w Łódzkim Ogrodzie Botanicznym.

Dzisiejszy wpis rozpocznę małą dygresją. Niektórzy myślą, że skoro lubię owady, to jednakowo lubię je wszystkie. Błąd. Nie jestem zaślepiony miłością – nie lubię na przykład ssących krew muchówek. Owszem, niektóre z nich są bardzo ładne, ale to nie jest powód, żeby naruszały moją nietykalność cielesną. Nie lubię prostoskrzydłych. Dlaczego? Nie wiem – całkiem irracjonalnie. Nie przepadam za pluskwiakami. Natomiast bardzo lubię ważki i większość błonkówek. Lubiane chyba przez większość entomologów chrząszcze, u mnie plasują się w środku grupy. Mam w stosunku do nich neutralne uczucia, prawdopodobnie dlatego, że znajduje i fotografuję je bardzo rzadko. Zdecydowanym wyjątkiem są trzyszcze (Cicindela) i te po prostu uwielbiam obserwować i fotografować. Trzyszcz piaskowy (Cicindela hybrida) od wielu lat zamieszkuje piaszczyste alejki działu roślin użytkowych w Łódzkim Ogrodzie Botanicznym. Prywatnie nazywam ten teren pustynią ze względu na połacie jałowego piasku odbijające upał ze wzmożoną siłą. To jedno z moich ulubionych miejsc w Ogrodzie, zadziwiające mnie komplikacją łańcuchów pokarmowych, wymyślnymi sposobami pasożytnictwa i urodą mieszkańców. Wracając do trzyszczy, zwanych po andgielsku Tiger Beetles (stąd tytuł) – są one stworzone do polowania. Uaktywniają się podczas upałów patrolując na piechotę piasek. Umieją latać, ale z tej umiejętności korzystają sporadycznie. Biegają, od czasu do czasu zastygają bez ruchu, a kiedy dojrzą ofiarę nie ma ona najmniejszych szans. Złapana ofiara ulega procesowi szybkiego zmielenia w potężnych szczękach. Polowanie i konsumpcja są niezwykle szybkie i widowiskowe. W tym roku martwiłem się, że wahania pogody wycięły populację trzyszczy w pień. Zwykle pojawiały się pod koniec kwietnia (jeśli było ciepło), w tym roku w ogóle ich nie widziałem, a odwiedzam Ogród kilka razy w tygodniu. Wreszcie dzisiaj, po raz pierwszy w tym sezonie, spotkałem moich ulubionych zabójców. Nie było ich dużo, może koło 20 osobników, ale były skuteczne jak zwykle. Ponad godzinę łaziłem za nimi, przybierałem dziwne pozy, kucałem i wyginałem śmiało ciało, żeby zrobić jakiekolwiek zdjęcia. Noszę teraz ze sobą Nikona, ma on wiele zalet ale też jedną wadę – nie da się nim zrobić zdjęcia makro małego owada bez zbliżenia się na odległość kilku centymetrów. Co w przypadku trzyszczy jest absurdem. Chrząszcze te nie są głupie. Zbliżenie się do nich na odległość mniejszą niż jakieś dwa metry skutkuje uruchomieniem skrzydeł i odskokiem o kilka metrów. Ninjowskie skradanie się niczego nie zmieni. Na tego zwierza potrzebna jest Sigma 70-300 z pierścieniami pośrednimi. Której, rzecz jasna, nie miałem ze sobą. Czaiłem się więc z Nikonem robiąc zdjęcia na długiej ogniskowej, owady na nich były wielkości mrówki. Wreszcie zacząłem podchodzić kolejnego trzyszcza. Zrobiłem zdjęcia. Siedzi. Podszedłem ostrożnie kawałek. Siedzi. Zrobiłem zdjęcia… I tak metodą „kroczek w przód” podszedłem całkiem blisko. A nawet absurdalnie blisko. Pochyliłem się w końcu i zacząłem robić zdjęcia już bez nerwów, dosłownie wjechałem obiektywem w owada, który uznał, że to za wiele i w końcu zwiał. Uwaga, czas na kolejną dygresję! Pewnie tak macie, że antropomorfizujecie sobie swoje ukochane, przyrodnicze miejsca. Las to, łąka tamto. Ja tak mam z Ogrodem. Pomyślałem sobie, że pewnie Ogród wie, jak bardzo go cenię i lubię, ile potu i sił tracę w nim zawsze i jak się cieszę ze spotkań z ciekawymi zwierzakami, którym nie robię nigdy krzywdy. I jak już tak się ze mnie pośmieje, z tych moich idiotycznych póz i zabawnych porażek w pogoni za jakimś owadem, to myśli sobie – dobra, pośmiałem się nieźle, dajmu mu teraz coś w zamian. I wtedy trzyszcz, który dawno powinien uciec, siedzi sobie spokojnie i czeka, aż go obfotografuję z całkiem bliska. Na zdjęciach poniżej trzyszcze – tak jak powinny wyglądać mając włączony alarm zbliżeniowy i tak jak wyglądają kiedy zasłużyłem na Nagrodę Ogrodu.

20160624-02 20160624-01 20160624-03

Pora na ptaszory. Znajomi mówią – owady?, ble, fuj, ohyda, nuda, zrób no coś innego w końcu. Spacerując po Ogrodzie robię oczywiście zdjęcia wszystkiego, co mi wpadnie pod obiektyw. Ptaki akurat bardzo lubię, ale ciężko się je fotografuje trzymając przez większość czasu nos w trawie. Czasem jednak się udaje. Weźmy dzisiejszy wypad po pracy. Czasu było mało, a mimo to udało mi się zobaczyć kilka ciekawych gatunków. Kaczki, łyski, zięby, kosy, drozdy albo kwiczoły, albo oba naraz. Do tego wilgi – cały czas mój top na liście „do sfotografowania”. Niestety zawsze migną mi tylko żółtą smugą, schowają się wśród liści, pokrzyczą trochę i tyle je widzę. A dzisiaj trafiła mi się kolejna Nagroda Ogrody. Idąc alejką i rozmawiając przez telefon o mało co nie rozdeptałem zięby (Fringilla coelebs), która wcale się nie bała i nie zamierzała przerwać swoich zajęć wśród trawy z tak błahego powodu, jak moja osoba. Niestety, słońce było już wtedy schowane za drzewami, miejsce ciemne, a ptak ruchliwy. Zdjęcia wyszły słabo, za to samo spotkanie było bardzo miłe. Trafiła mi się też mokra sroka (Pica pica), która była tak zajęta pluskaniem się w stawie, że w ogóle mnie nie zauważyła. Wyskoczyła na kamień, zobaczyła mnie i zdumiona uciekła z wrzaskiem. Zdążyłem raz nacisnąć migawkę. Rozpisałem się dzisiaj, mam nadzieję, że nie zasnęliście przy lekturze. Jeszcze tylko dwa słowa o nagłówku – to hołd dla mojego ulubionego Quentina Tarantino i opowieści z gatunku „pulp fiction”, bo muszę przyznać, że niektóre interakcje między owadami bardzo pasują do tego nurtu.

20160624-04 20160624-05 20160624-06

  One Response to “Krwiożercze Tygrysy z Pustyni Śmierci”

  1. Raz w życiu spotkałem trzyszcza i to nie miałem ze sobą aparatu :/

 Leave a Reply

(required)

(required)