Lip 282016
 
skan-head Często piszę o Łódzkim Ogrodzie Botanicznym. Ktoś, kto czyta moją stronę, mógłby pomyśleć, że Ogród to głównie owady skupione na kilku roślinach. Nic bardziej mylnego. Dzisiaj pierwszy odcinek szerszej prezentacji mojego ulubionego miejsca spacerów. Miejsca bardzo zróżnicowanego i arcyciekawego.

Powierzchnia Ogrodu jest ogromna – 65 hektarów, nie licząc kolejnych dwóch hektarów Palmiarni znajdującej się w innym miejscu Łodzi. Do niedawna istniało osiem głównych działów, które będę się starał po kolei przedstawiać. W 2014 roku doszedł dział dziewiąty – Skansen roślinny. Moim skromnym zdaniem pomysł i wykonanie tego działu jest rewelacyjne. W jego skład wchodzi wiejska zagroda z początku XX wieku oraz kolekcje roślin uprawianych w tamtym okresie czasu. Na mnie największe wrażenie robi ogródek przydomowy pełen kolorów, zapachów i latających owadów.

skan-01 skan-02 skan-03

Flagowym elementem Skansenu roślinnego jest zespół trzech budynków – chałupy, drewnianej stodoły i kamiennej obórki. Budynek mieszkalny przeniesiony został ze wsi Ldzań (co stanowi pewien zbieg okoliczności, ponieważ moje wpisy znad Grabi dotyczą właśnie tamtych okolic), zbudowany jest z pobielonych bali sosnowych i kryty słomianą strzechą. Chałupa jest w około 80% złożona z oryginalnych elementów, także część elementów wystroju pochodzi z Ldzania. Dom jest trójwnętrzowy, posiada sień i dwie izby. W pierwszej z nich znajduje się część kuchenna z najważniejszym elementem, czyli piecem (który mnie nieodparcie kojarzy się z przygodami Kota Filemona). Druga to tak zwana izba paradna – reprezentacyjna część domu zawierająca najcenniejsze przedmioty i domowy ołtarzyk. Nieopodal chałupy położona jest drewniana, kryta słomą stodoła oraz zbudowana z kamienia wapiennego i kryta dachówką obórka. Te trzy budynki tworzą podwórzec, na którym znajduje się jeszcze tradycyjna studnia z żurawiem. Obok jest jeszcze pasieka prezentująca historię pszczelarstwa złożona z kilku pięknych, ręcznie rzeźbionych uli.

skan-05 skan-06 skan-04

W części północnej skansenu znajduje się ogród roślin użytkowych. Rosną w nim rośliny uprawiane na wsiach na początku XX wieku i wykorzystywane na codzień w wielu różnych dziedzinach życia. Ekspozycja jest bardzo ciekawa, podzielona na działy tematyczne. Muszę przyznać, że o zastosowaniach wielu roślin nie miałem pojęcia – na przykład taki ogórecznik lekarski postrzegany jest dzisiaj jako pospolity chwast, a nie roślina olejodajna. Poszczególne działy ogrodu zawierają rośliny – olejodajne, włóknodajne, miododajne, barwierskie, warzywne oraz zielarskie, kosmetyczne i przyprawowe. Początkowo w tej części ogrodu roślin użytkowych znajdowały się też zboża, ale w tym sezonie przeniesiono je nieco dalej. Po przeciwnej stronie zabudowań znajduje się kolejny element skansenu – wysokopienny sad ze starymi odmianami jabłoni. Posadzono w nim 140 drzew pięćdziesięciu uprawianych dawniej odmian – m.in. Kosztele, Antonówkę i Papierówkę, które pamiętam całkiem dobrze, ale też nieznane mi Gruchoty, Renetę Kulona czy Boiken. Jedynym minusem sadu jest wielkość drzewek – są jeszcze bardzo małe i na prawdziwy sad przyjdzie nam poczekać kilka ładnych lat.

skan-07 skan-09 skan-08

Na deser zostawiłem sobie część, która podoba mi się najbardziej czyli przedogródek. Jest to rodzaj kwiatowego ogrodu przydomowego znajdującego się przed frontową ścianą chałupy. Charakteryzuje on się geometrycznym układem rabat, wieloma gatunkami roślin, stopniowaniem wysokości poszczególnych gatunków z najniższą częścią centralną. Tyle teorii. W praktyce jest to zachwycające kolorami kwiatów miejsce, zarośnięte, brzęczące owadami i skrzące się od skrzydeł motyli. Z trzech stron zamknięte wiklinowym płotem, z ostatniej ogrodzone bieloną ścianą chałupy, ekspolodujące kolorami i momentalnie wywołujące w odwiedzającym uczucie spokoju. To miejsce magicznie spowalnia upływ czasu i definiuje na nowo przymiotnik „sielski”. Jest to sielskość tych lepszych dni z „Pana Tadeusza” i z „Chłopów”. I tutaj dochodzimy do tytułowej Jagny, której pojawienie się w tym ogródku nie byłoby żadnym zaskoczeniem. Przynajmniej dla mnie.

skan-11 skan-10 skan-12
skan-15 skan-14 skan-13

Skansen z Łódzkiego Ogrodu Botanicznego w sposób oczywisty kojarzy mi się z Władysławem Reymontem i jedną z dwóch jego najsłynniejszych powieści, czyli „Chłopami”. Książkę tę przeczytałem dwukrotnie. Po raz pierwszy w liceum, wtedy jak większość lektur zdefiniowałbym ją dwoma słowami – „nudna” oraz „głupia”. Nie tak dawno coś mnie naszło i przeczytałem ją po raz drugi. Tym razem moje odczucia były diametralnie różne. To wspaniała powieść, migawka sprzed ponad stu lat, pełna barwnych postaci, opisów obrzędów dnia codziennego oraz życia poddanego rytmowi przyrody. A skoro mówimy o „Chłopach” to nie sposób nie przywołać drugiego dzieła Reymonta – „Ziemi obiecanej”. To antyteza prostego i wiejskiego życia, genialna historia trzech początkujących przedsiębiorców rzucających się w wir kapitalisycznej walki w wielokulturowej Łodzi. Industrializm, fabryki, pałace, cztery narody żyjące obok siebie, nadzieje i szanse dla wszystkich a wszystko to w szarpanym rytmie fabrycznych krosien i toczących się monet. Nie będę ukrywał – jestem lokalnym patriotą, moja rodzina mieszka w Łodzi od prawie 150 lat i za to miasto poszedłbym w każdy bój. A „Ziemia obiecana” jest oczywiście jedną z moich ulubionych książek. Dodam jeszcze, że równie genialna jest ekranizacja tego dzieła. Film Andrzeja Wajdy był nominowany do Oscara, ale z jakichś tajemniczych powodów go nie dostał (przegrał z Kurosawą). Obie książki i obie ich ekranizacje oczywiście gorąco polecam.
Na zakończenie dodam jeszcz, że przy tworzeniu dzisiejszego wpisu korzystałem z materiałów zamieszczonych na oficjalnej stronie Łódzkiego Ogrodu Botanicznego.

skan-16 skan-17 skan-18

  4 komentarze to “Gdzie jest Jagna?”

  1. Rewelacyjne miejsce! Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłu, aranżacji terenu oraz Twoich pięknych zdjęć. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że taki skansen może istnieć w Ogrodzie Botanicznym. Uwielbiam takie urokliwe wiejskie zagrody. Na pocz. lipca zwiedzałam skansen w Sanoku. Architektura piękna, ale ogródeczków niewiele.

    • Zgadzam się – miejsce jest rewelacyjne i zdecydowanie wyróżnia się spośród innych skansenów właśnie położonym naciskiem na rośliny i ich różnorodność – w końcu to ogród botaniczny 🙂 W najbliższym czasie będę się starał przedstawić kolejno działy Ogrodu, ponieważ mają one zupełnie inny charakter i są bardzo zróżnicowane. A co do zdjęć – wśród takiego nawału pięknych kwiatów robiły się same – ja tylko przystawiałem aparat 🙂

  2. Mamy podobne cudo (z wyłączeniem ogrodu botanicznego) w Olsztynku. Idealne miejsce na spacery i nie tylko. Któregoś roku także pojawiły się tam rośliny uprawne, w tym … groszek, od którego jestem uzależniony:) Wstyd przyznać, ale gdy odkryłem tę plantację, to reszta skansenu przestała mnie interesować:) Mam tylko nadzieję, że to nie mój groszkowe kłusownictwo spowodowało, że pomysł z ogródkami warzywnymi jakoś zarzucono:) PS. Mam dokładnie to samo zdanie o lekturach. W liceum czytałem i wyłem z rozpaczy, a potem wróciłem i prawie wszystkie wydały mi się fantastyczne. Z prozy nie dałem rady tylko i wyłącznie „Nad Niemnem”:)

  3. Wspaniały pomysł, a wykonanie fantastyczne. 🙂
    Sad z porządnymi jabłkami, nie z tymi atrapami wielkimi i błyszczącymi… ach, jak ja tęsknię za starymi, prawdziwymi malinówkami. A ten ogródek przydomowy to cudo absolutne. 🙂

 Leave a Reply

(required)

(required)